Posłuchaj, jak kandydaci do PE mówią po angielsku

Posłuchaj, jak kandydaci do PE mówią po angielsku

Dodano:   /  Zmieniono: 5
Ubiegają się o nasze głosy, zapewniają że są kompetentni i przygotowani do pracy w europarlamencie. Postanowiliśmy sprawdzić ich z jednej, najbardziej oczywistej strony: czy potrafią mówić po angielsku.
Nasze zaproszenie do anglojęzycznej debaty na europejskie tematy przyjęli nieliczni. Większość wykręcała się nawałem zajęć. Odmówiły takie wyborcze lokomotywy jak Zbigniew Ziobro, Jacek Kurski czy Wojciech Olejniczak. Nie zgodził się żaden z liderów PSL.

Zobacz i posłuchaj, jak sobie poradziła piątka odważnych: Danuta Huebner (PO), Michał Kamiński (PiS), Bogusław Liberadzki (SLD), Dariusz Rosati (Porozumienie dla Przyszłości - CentroLewica) i Artur Zawisza (Libertas). Debatę poprowadził w swym ojczystym języku publicysta „The Economist" Edward Lucas.

[[mm_1]]:
Debata kandydatów do Europarlamentu miała być całkiem serio. Ale pierwszym zadaniem, jakie postawił przed uczestnikami Edward Lucas, było opowiedzenie dobrego politycznego dowcipu – oczywiście po angielsku. Dla Michała Kamińskiego (PiS) to bułka z masłem. Inni skorzystali na razie z okazji, by powiedzieć, dlaczego powinniśmy na nich głosować. Całkiem na poważnie.

[[mm_2]]
Wymienić trzy plusy i trzy minusy działalności ustępującej Komisji Europejskiej – wbrew pozorom nie każdemu się to udało. Artur Zawisza (Libertas) nie znalazł dla niej nawet jednego dobrego słowa, skoro to Komisja jest odpowiedzialna za kształt Traktatu Lizbońskiego.

[[mm_3]]
Kolosalne zarobki, ogromne wydatki: z tym nam się kojarzy Parlament Europejski. Jakie pomysły na poprawę tego wizerunku mają kandydaci? W zasadzie wszyscy się zgodzili, że dwie siedziby PE – Bruksela i Strasburg – to przesada. Dariusz Rosati (Przymierze dla Przyszłości – CentroLewica) zwrócił uwagę na coś jeszcze: tony papieru zadrukowanego 23 tłumaczeniami europejskich dokumentów.

[[mm_4]]
Czy w tak wielobarwnym organizmie jak Unia Europejska istnieją wspólne interesy? Czy da się jednym głosem rozmawiać z Rosją? I czy to potrzebne? Danuta Hübner (PO) wyjaśnia: - Wspólna polityka zagraniczna nie oznacza, że członkowie Unii mają stracić własny głos. Ma być jednak próbą odnalezienia wspólnych interesów w najważniejszych obszarach bezpieczeństwa.

[[mm_5]]
Uczestnicy debaty nie rzucili się sobie do gardeł. Co więcej, nawet niezbyt chętnie wskazywali wyrażony podczas spotkania pogląd, z którym najmocniej by się nie zgadzali. Bogusław Liberadzki (SLD) w ogóle nie chciał zagłębiać się w szczegóły. „Najważniejsze w Unii jest szukanie porozumienia" – stwierdził.



Czytaj komentarz do debaty na blogu Katarzyny Kozłowskiej


 5

Czytaj także