Piesiewicz przyznał się do płacenia szantażystom

Piesiewicz przyznał się do płacenia szantażystom

Dodano:   /  Zmieniono: 7
Krzysztof Piesiewicz (fot. Wprost) / Źródło: Wprost
Senator Krzysztof Piesiewicz potwierdził w prokuraturze, że zapłacił osobom, które groziły mu publikacją filmu z jego domu – wynika z ustaleń „Wprost” i „Dżungli politycznej” (TVP Info).
Co ciekawe, prokuratura dysponuje jedynie kopią nagrania, którą szantażowano senatora Piesiewicza. Z naszych informacji wynika, że śledczy nie wiedzą, gdzie znajduje się oryginał. Według „Wprost" i „Dżungli politycznej”, senator Piesiewicz nie przyznał się prokuratorom do posiadania kokainy. Składając wyjaśnienia, stwierdził, że nigdy nie miał w domu narkotyków. Powiedział również, że nie pamięta wieczora, z którego pochodzą nagrania opublikowane przez „Super Expressie”. Uważa, że kobiety, które go sfilmowały, mogły podać mu narkotyki bez jego wiedzy.

Z ustaleń „Wprost" i „Dżungli politycznej” wynika również, że osoby, które były przesłuchiwane w związku z szantażowaniem senatora, nawzajem się oskarżają. Jedna z zatrzymanych kobiet twierdzi, że w drodze do domu senatora druga z kobiet podała jej napój, po którym „urwał jej się film”. Zeznania drugiej z kobiet są za to sprzeczne z wyjaśnieniami mężczyzny zatrzymanego w tej sprawie. Twierdzi on, że nie brał udziału w szantażowaniu senatora, a jedynie doradzał jednej z kobiet, jak nagrać film. Kobieta zeznała z kolei, że to on stoi za całą akcją.



 7

Czytaj także