Nasza wojna secesyjna

Nasza wojna secesyjna

Tomasz Lis (fot. WhiteSmoke Studio)
Ile potrwa polsko-polska wojna? Odpowiedź mogą przynieść trwające właśnie obchody rocznicy amerykańskiej wojny secesyjnej. No to ile? Jakieś 150 lat.
Co ma rocznica wojny do długości wojny, zapytają Państwo rezolutnie. Otóż ma. Całkiem sporo. Na amerykańskim Południu mimo upływu tak długiego czasu echa wojny secesyjnej z lat 1861-1865 są jak najbardziej żywe. Południe ma, podobnie jak krzepnące w Polsce alternatywne pisowskie państwo, własny językowy kod, własne rytuały, własną literaturę, własne symbole, własne pomniki. Fakt, pisowska Polska bis zaznacza swą odrębność jeszcze wyraźniej – ma własnych PiS-redaktorów, PiS-intelektualistów, TVPiS gwiazdy, PiS-dokumentalistów, PiS-poetów, bardów i komików. Ale spokojnie, Polska bis za czas jakiś swej odrębności aż tak wyraźnie nie będzie zaznaczała. To znaczy za 150 lat.

W Ameryce do dziś nie ma zgody co do przyczyn wojny secesyjnej. Abraham Lincoln twierdził, że była ona prosta – jedni, czyli Południe, chcieli niewolnictwa, inni, czyli Północ, go nie chcieli. Ale dla prapraprawnuków Lincolna takie oczywiste to wcale nie jest. Co było bezpośrednim powodem wojny polsko-polskiej? Tu zgody też nie ma. I nie będzie. Istotniejsze jest zresztą inne pytanie. Co sprawia, że wojna trwa? Otóż Polska pisowsko-Kaczyńska ma poczucie, słuszne czy nie, tego nie rozstrzygam, że jest przez Polskę dominującą dyskryminowana, odrzucona, wykluczona i pogardzana. To dokładnie takie samo poczucie, jakie miało, a często wciąż ma, amerykańskie Południe.

Wśród tych przymiotników może najważniejsze jest słowo „pogardzana". W kwestii pogardy charakterystyczna jest kwestia pomnikowa. Otóż dla zwolenników Polski Kaczyńskiej pomnik Lecha Kaczyńskiego, najlepiej na Krakowskim Przedmieściu, jest oczywistą oczywistością. Dla Polski niepisowskiej sam pomysł jest elementem emocjonalnego szantażu. Jeśli Polska niepisowska możliwość budowy takiego pomnika dopuszcza, to dla świętego spokoju. Stanie więc pomnik czy nie, i tak będzie dzielił. Tak jak na amerykańskim Południu. Mieszkając rok w Nowym Orleanie, wiele razy widziałem wycieczkowiczów z amerykańskiej Północy gestem i słowem dających do zrozumienia tubylcom, że odwiedzają skansen. Kręcąc się wokół pomnika dowódcy wojsk Konfederacji, generała Lee, głośno wyrażali dezaprobatę i szyderstwo. Tubylcy odpowiadali tym samym. Po 150 latach!

W Ameryce podział i jego długotrwałe efekty wywołała sprawa niewolnictwa. U nas źródłem różnic jest w dużym stopniu sposób, w jaki w 1989 r. doszło do wyzwolenia. Jarosław Kaczyński oczywiście z premedytacją nakręca konflikt i szczuje swą Polskę na całą resztę, ale robi to skutecznie, bo artykułuje także różnice całkiem realne. Nie jest zresztą pierwszym populistą w dziejach III RP. Przed nim był Tymiński, był Lepper, był Giertych. Kaczyński jest skuteczniejszy, bo inteligentniejszy, mniej jednoznaczny i bardziej wielowątkowy. Ma coś dla tych, co ich państwo źle traktuje, i dla tych, co państwa po prostu nie lubią, dla anty-Europejczyków i Europejczyków, dla wsi, ale i dla części inteligencji, dla zwolenników Rydzyka i dla wierzących antyrydzykowców.

Choć z drugiej strony jego przesłanie jest od ponad 20 lat proste jak konstrukcja cepa. Prawdziwa, prawa, patriotyczna Polska to ta, w której Kaczyński rządzi albo na władzę ma decydujący wpływ. Gdy traci władzę i wpływy, Polska staje się automatycznie krajem agentów, funkcjonariuszy WSI, Rywinlandem, kondominium albo państwem deprawowanym i zdradzanym o świcie i po świcie przez Tusków i Komorowskich, którzy powinni zejść z politycznej sceny. Legalna i prawowita może być tylko Polska Kaczyńska. Każda inna jest krainą zdrady, zaprzaństwa i uzurpacji.

Prawdziwy talent Kaczyńskiego to umiejętność prowadzenia niezbyt subtelnej, ale skutecznej gry na ludzkich frustracjach, lękach i obsesjach, generowanie ich albo podkręcanie. Charakterystyczny dla niego jest też motyw PRAWDY, co zwycięży, i SPRAWY. Diabli wiedzą, co to za sprawa poza Polską rządzoną przez Kaczyńskiego, ale SPRAWA jest święta. A nawet jak jest przegrana, to owa porażka zapewnia moralny triumf. Trochę jak ze słynną Lost Cause, przegraną sprawą Południa, która jednak miała świadczyć o jego moralnej wyższości.

Polsko-polska wojna potrwa pewnie nawet dłużej niż polityczny żywot Kaczyńskiego. Wspierają ją bowiem nie tylko perfidna polityka i rzeczywiste frustracje. Także nasza genetyczna kłótliwość oblana sosem patosu, obłudy, hipokryzji i świętoszkowatości. Plus nieskłonność do powściągliwości i niezdolność do autoironii.

Jakie jest wyjście? Nie jest nim wojna na śmierć i życie, bo nikt jej nigdy definitywnie nie wygra. Nie jest nią też separacja, bo niby jak, mamy się okopać? Po obu stronach Wisły? Warty? Pozostaje cierpliwość i troska o to, by naturalna poniekąd wzajemna niechęć wyrażała się w formach w miarę akceptowalnych. Wiem, wiem, i to będzie trudne. Ale jakie inne mamy wyjście?

Na razie wesołych świąt. Choć kilka dni przeżyjemy w ułudzie jajeczno-święconkowo-śmigusodyngusowej wspólnoty. Zawsze coś.

Czytaj także

 168
  • ~lustracja   IP
    Tylko, że wasza wojna secesyjna towarzysze to była w 1968 roku !
    • MT   IP
      Odwołując się do Wojny Secesyjnej wykazuje się Pan Redaktor, niestety, albo dość pobieżną znajomością tej tematyki, albo celowo upraszcza Pan pewne elementy próbując nadać całości bardzo jednoznaczny wymiar. Niestety, nie do końca zgodny z rzeczywistością - dotyczy to chociażby przytaczanego w tekście stanowiska prezydenta Abrahama Lincolna, które wcale nie było tak jednoznaczne, czy raczej jednowymiarowe, jak Pan to przedstawił. Sugeruję dokładniejszą kwerendę źródłową lub ostrożność przy dobieraniu porównań - działania w tym przypadku zupełnie nieudanego i nietrafnego. I to nie tylko w odniesieniu do Wojny secesyjnej.
      • Rodak   IP
        \'\"Zamach w Smoleńsku\", o książce oprócz Internetu nie informują żadne media.
        Za to co Leszek Szymowski pisze, on i wydawca książki, o ile fakty są nieprawdziwe, powinni dawno być pod kluczem w więzieniu. Spotkał się on z pracownikami ABW
        i Agencji Wywiadu i wielu innymi ludźmi, część z nich wymienionych jest z nazwiska. Ci powiedzieli mu niesamowite rzeczy. Otóż jakiś czas po katastrofie skontaktowali się z naszym ABW i AW (Agencja Wywiadu) Amerykanie.
        Poprosili o spotkanie poza Polską, ale blisko jej granicy.

        Polaków pojechało 5-ciu, 2 z ABW, 2 z AW i jeszcze jakiś jeden.
        Amerykanie pokazali im ponad 100 zdjęć z satelitów i powiedzieli, ze mają cale nagranie lotu TU-154 z satelity włącznie z lądowaniem i nagraniem rozmów
        (NSA- to ich organizacja śledząca wszystko co się dzieje na w świecie).

        Tak, z lądowaniem. Bo samolot według nich po ścięciu tych 2 brzóz, będąc już blisko ziemi, dzięki kunsztowi pilotów „pacnął” na cały gąszcz młodych drzew
        i w bagienko smoleńskie. Był pokiereszowany, ale cały ! Poza kawałkiem urwanego wcześniej skrzydła. Wybuch dopiero po chwili, po jakichś 10 sek.
        Twierdzi się, ze w wyniku tzw. bomby próżniowej. I dopiero wtedy rozleciał się na kawałki, na tak duże odległości.

        Część pasażerów przeżyła i była dobijana strzałami z pistoletów. Na to wskazuje znany w Internecie film.

        Nasi napisali notatkę i wysłali do szefa ABW, płk. Bondaryka. Ten z kolei do Tuska. Tusk powiedział, ze nie interesuje go pomoc Amerykanów( ? ). Krótko po tym Amerykanie oświadczyli, ze wycofują się z Polski z instalacji obronnych rakiet Patriot. To akurat miało miejsce, bo sporo się o tym w Polsce mówiło.

        Powiedzieli, że nie ufają Polakom, skoro współpracują z Rosjanami w takiej sprawie.
        • mirek   IP
          ale lis sie wysilil a nie napisze po prostu albo wprost ze ta wojne wywolala po jak przegrala wybory a chciala premiera a jak wedlug wygranego go nie dostala to zaczela wojne a zaprzyjaznione media to podlapaly w swoim interesie i tak jest do dzis !!!! wiec ni czaruj lisie o jakiejs wojnie secesyjnej bo i ty ja ciagniesz w swoim progranie a to ze pobierasz dwie pensjie czyli jedna od wprost a druga z tvp. a emeryci nie maja tego wyboru to jak im to wytlumaczysz ???????? ty mozesz dorabiac a oni nie !!!!!!!!!!!!
          • Piotr Kraczkowski   IP
            Porownanie bez sensu. Tak sie mogloby wydawac na pierwszy rzut oka, ale jesli sie porozmawia z przedstawicielami „obu narodow”, „obu plemion”, to widac, ze roznia sie tylko znajomoscia faktow o katastrofie oraz zasad odpowiedzialnosci za nia. Roznica ogranicza sie wiec wylacznie do tego, ze czesc Polakow dala sobie wmowic brednie o katastrofie, a potem w dyskusjach obstaje przy swych przejetych z mediow klamstwach, poniewaz wstydzi sie przyznac, ze dala sie nabrac. To prosta psychologia, ktora dziennikarze-lgarze stylizuja do jakichs wiekszych, rzekomo zasadniczych, „plemiennych” roznic, aby ukryc, ze to tak naprawde tylko wynik ich lajdackiej postawy zawodowej.

            Czytaj także