Suma wszystkich strachów

Suma wszystkich strachów

Dodano:   /  Zmieniono: 1
Prawdziwe zagrożenia dla naszej gospodarki czają się poza Polską, ale wielka europejska katastrofa jest mało prawdopodobna. Tak czy owak, na pytanie: „Kiedy będzie lepiej?”, na razie odpowiedź brzmi: „Już było”.
– Podstawowe zagrożenie jest na zewnątrz – mówi główny ekonomista Kredyt Banku Jakub Borowski, wyglądając przez szybę bankowej stołówki. Ale nie ma na myśli biurowców wzniesionych w tej części Warszawy, którą Leopold Tyrmand w „Złym" opisał jako „Dziki Zachód" podejrzanych melin w zdruzgotanych wojną kamienicach. Na zewnątrz – czyli poza Polską.

Nie chodzi już nawet o zbankrutowaną Grecję. Ekonomiści bardziej obawiają się scenariusza, w którym zagrożone niewypłacalnością Włochy zwracają się o pomoc do innych państw strefy euro. To uruchomiłoby cały łańcuszek – wiarygodność zaczęłyby tracić obligacje Hiszpanii, Irlandii, w końcu Francji. I obligacje Niemiec – europejskiej cioci Angeli, do której idzie się po pieniądze. Nie ma się co łudzić – jeśli w strefie euro się pogorszy, to i nam lekko nie będzie.

– W najgorszym wariancie, czyli w przypadku rozpadu strefy euro, grozi nam recesja i nawet 15-proc. bezrobocie. W łagodniejszych scenariuszach należy się liczyć z mocnym spadkiem eksportu i wzrostem gospodarczym poniżej 1 proc. Zaczęlibyśmy testować poziom 5 zł za euro, a rentowność polskich obligacji wzrosłaby do 8 proc. – obawia się Borowski. 5 zł za euro? Jeszcze pół roku temu kosztowało mniej niż 4!

Jak mocno powinniśmy w 2012 roku trzymać się za portfele? O tym przeczytacie w najnowszym numerze tygodnika "Wprost"

+
 1

Czytaj także