Katastrofa smoleńska: to nie była brzoza

Katastrofa smoleńska: to nie była brzoza

Dodano:   /  Zmieniono: 171
Zbadałem to przy różnym kącie uderzenia, różnej prędkości samolotu, grubszej średnicy brzozy, zmieniłem też gęstość brzozy smoleńskiej. W żadnym przypadku skrzydło się nie urwało w wyniku zderzenia z brzozą – mówi prof. Wiesław Binienda, ekspert z Ohio, współpracujący z zespołem Antoniego Macierewicza zajmującym się katastrofa smoleńską.
TOMASZ MACHAŁA: Czy kiedykolwiek badał pan jakąkolwiek katastrofę lotniczą?

WIESŁAW BINIENDA: Nigdy nie pretendowałem do roli głównego badacza katastrofy lotniczej. Jeśli chodzi o katastrofę smoleńską, to moje badania dotyczyły tylko jednego aspektu tej sprawy. Przedstawiłem analizę uderzenia skrzydła Tu-154 w brzozę o grubości 40-44 cm.

Do jakich pan doszedł wniosków?

Tu-154 nie mógł stracić skrzydła po uderzeniu w brzozę. Symulacja tego zjawiska pokazuje, że uszkodzenie skrzydła w wyniku kontaktu z brzozą jest ograniczone do krawędzi, bez uszkodzenia części nośnej skrzydła.

Jakie ma pan kompetencje, by wyjaśniać katastrofę smoleńską?

Od prawie 30 lat zajmuje sie problematyka odkształcania i pękania materiałów. Mam doktorat w dziedzinie wytrzymałości materiałów. Od 12 lat kieruje Wydziałem Inżynierii Cywilnej na Uniwersytecie Akron w Ohio. Od wielu lat współpracuję z NASA, w 2004 r. zostałem uhonorowany przez NASA specjalną nagrodą Turning Goals Into Reality. Jestem członkiem honorowym  prestiżowego stowarzyszenia American Society of Civil Engineers. Niedawno zostałem wybrany na redaktora naczelnego kwartalnika naukowego „Journal of Aerospace Engineering". Jestem też dyrektorem laboratorium badan zachowania materiałów i struktur pod wpływem zderzeń wysokiej energii. Testowałem w nim materiały użyte do produkcji komponentów najnowszego modelu silnika, który został zastosowany w samolocie Boeing Dreamliner.

Czytaj więcej w najnowszym numerze tygodnika Wprost.

 171

Czytaj także