"Nikt nie widział...". Dramat rodzin zaginionych

"Nikt nie widział...". Dramat rodzin zaginionych

Nie mamy żadnych wrogów – twierdzi ojciec półrocznej Madzi, która zniknęła w ubiegłym tygodniu w centrum Sosnowca. Ale im dłużej szuka się zaginionego dziecka, tym więcej wrogów się dostrzega. Pierwszy z nich to czas.
Madzia znika z wózka 24 stycznia. Dochodzi godzina 18, centrum Sosnowca, dziewczynka jest z mamą na spacerze. Nagle kobieta traci przytomność (ktoś ją napadł, uderzył?). Gdy dochodzi do siebie, wózek jest pusty.

– Nie mamy wrogów ani długów do spłacenia – mówi Bartłomiej Waśniewski, ojciec dziewczynki. Pierwsze bowiem, co wszystkim przychodzi na myśl, to  porwanie. Jeśli nie dla okupu (rodzice dziecka nie są bogaci), to może z  zemsty? Może za karę? Zaczyna się gorączka poszukiwań: trzeba przejść tymi samymi alejkami, którymi szła mama z dzieckiem, przetrząsnąć okoliczne bloki, piwnice. Mąci się wodę w pobliskiej rzece Czarna Przemsza. – Nie znamy motywu ani sprawcy. Przesłuchujemy świadków, ale  nie posunęliśmy się ani o krok do przodu w wyjaśnieniu, kto to zrobił i  w jakim celu – mówi „Wprost" prokurator Mirosław Miszuda, a gdy rozmawiamy, trwa już trzeci dzień poszukiwań. Mama dziecka w szoku, babcia w rozpaczy apeluje: Proszę nam oddać Madzię! Błagamy!

W Polsce jest coraz więcej rodzin, które dopada ta sama bezdenna rozpacz. W  ubiegłym roku nastąpił aż 20-proc. wzrost zaginięć dzieci oraz  nastolatków. Niemal co drugi dzień policja była stawiana na nogi z  powodu zaginięcia malucha w wieku od kilku miesięcy do sześciu lat. Starszych dzieci, w tym młodych ludzi w wieku studenckim, znika średnio ponad setka tygodniowo. A rozpacz rodziców nie jest wcale tym mniejsza, im większe jest dziecko.

Czas nie jest przyjacielem rodzica, któremu zaginęło dziecko. Dramat rodzin zaginionych w najnowszym numerze "Wprost".

Zdjęcie małej Magdy - kliknij i sprawdź, czy ją widziałeś. Jeśli tak, powiadom Policję.

Czytaj także

 0