Pani Słowikowa, jej kochanek i wielka wsypa

Pani Słowikowa, jej kochanek i wielka wsypa

Dodano:   /  Zmieniono: 4
Andrzej S. ps. Słowik w eskorcie policji (fot. Damian Burzykowski / Newspix.pl) / Źródło: Newspix.pl
Wpadła przez kochanka. Monia, Pani Słowikowa, najsłynniejsza kobieta polskiej mafii, trafiła za kraty. Z zarzutami, które pasowałyby do samego Słowika.
Futro dobrane pod kasztanowy kolor włosów, wysokie szpile, ręce złożone do modlitwy, na palcach złote pierścienie – Monika Z. obserwuje, jak policyjni antyterroryści wywożą Słowika z siedziby prokuratury apelacyjnej w Warszawie. Na tym filmiku sprzed dziesięciu lat widać postawnego bruneta w długim skórzanym płaszczu. Stoi obok Pani Słowikowej, potem otwiera jej drzwi auta. Roman O., znany policjantom i kolegom z gangu pruszkowskiego jako Sproket, zajął się Moniką, gdy Słowik trafił za kraty. Znajomy Moniki Z.: „Woził ją, w końcu zamieszkali razem. Bywało, że Romek chodził z zegarkiem, który został w domu po Słowiku”.

Sproket to były członek grupy pruszkowskiej. Po rozbiciu gangu powołał własną grupę, która specjalizowała się w wyłudzaniu kredytów na zakup aut i oszustwami na szkodę firm ubezpieczeniowych. Brunet w czarnym płaszczu stał się sławny dziewięć lat temu za sprawą publikacji we „Wprost”. Tygodnik ujawnił wtedy, że Roman O. oraz kilku innych pruszkowskich gangsterów biesiadowało na balu wspólnie z panią prokurator, która tropiła przestępstwa gospodarcze… gangu pruszkowskiego.

Monia z rosyjską obstawą

Dlaczego na Sproketa w historii Pani Słowikowej warto zwrócić uwagę? Bo to właśnie za sprawą jego zeznań, jak wynika z informacji „Wprost”, 51-letnia dziś kobieta trafiła za kraty. O jej zatrzymaniu i aresztowaniu na trzy miesiące poinformował kilka dni temu portal TVN24.pl. Zarzuty stawiane przez prokuraturę są poważne – kierowanie grupą przestępczą w latach 2001-2007, handel narkotykami, załatwianie lewych papierów lekarskich dla gangsterów, którzy chcieli uniknąć procesów i odsiadek. Prokuratorzy i policjanci dowodzą, że Pani Słowikowa przejęła kontakty po mężu i radziła sobie w nielegalnym biznesie nie gorzej niż on. Znajomy Moniki Z.: – Krzykliwa, zwracająca na siebie uwagę. Spotkałem ją kilka lat temu w jednej z warszawskich galerii handlowych. „Co tu robisz, jak się masz?!” – krzyczała do mnie z drugiego końca wielkiego sklepu.

Z daleka było widać, że jej świat nie jest czysty i legalny. Koleżanka sprzed lat: – Knajpka w centrum Warszawy. Przy stoliku duża grupa facetów. Mówili po rosyjsku, ale nie wyglądali jak studenci z konserwatorium moskiewskiego. Wielkie osiłki, zakazane gęby. Po prostu mafia. Była z nimi jedna kobieta. Właśnie Monia.

Więcej w tekście Sylwestra Latkowskiego i Michała Majewskiego w najnowszym (26/2013) numerze tygodnika "Wprost".

Nowy numer "Wprost" od niedzielnego wieczora jest dostępny w formie e-wydania .

Najnowszy "Wprost" jest także dostępny na Facebooku .

 4

Czytaj także