Narkotyki nie zostały podrzucone

Narkotyki nie zostały podrzucone

Dodano:   /  Zmieniono: 88
Amfetamina i kokaina nie zostały podrzucone do mieszkania, w którym był Kamil Durczok. Są na to dowody w postaci zdjęć.
Przypomnijmy fakty. 16 stycznia Kamil Durczok barykadował się w cudzym mieszkaniu, szarpał się z jego właścicielem i został spisany przez policję. W mieszkaniu właściciele zastali osobiste i służbowe rzeczy szefa "Faktów” TVN, przedmioty służące do brania twardych narkotyków oraz resztki białego proszku. Po policyjnych analizach okazało się, że to kokaina i amfetamina. Jak ustaliliśmy, na jednej z próbek policjanci odkryli ślady kobiecego DNA.

Właściciele mieszkania przez kilka tygodni starali się, by 29-letnia lokatorka zapłaciła im zaległe czynsze i zabrała swoje rzeczy. Właściciel pisał w tej sprawie również do Durczoka. Chciał, by szef "Faktów” zabrał z jego apartamentu swoje prywatne rzeczy – m.in. notatki i ubrania. Reakcji nie było. W zeszłym tygodniu biznesmen skontaktował się nami, a my na łamach "Wprost” opisaliśmy tę historię. Główny zarzut, który się pojawił jest taki, że między 16 stycznia a połową lutego ktoś mógł podrzucić biały proszek do mieszkania. Ten argument pada. 16 stycznia po południu, gdy Durczok wybiegł z lokalu, właściciele mieszkania weszli do środka. Żona biznesmena zrobiła tam zdjęcia przy pomocy swego telefonu. W parametrach zdjęcia widać, że zostało wykonane 16 stycznia o godzinie 15:49, czyli tuż po opuszczeniu lokalu przez szefa "Faktów” TVN (Durczok został spisany na miejscu przez policję około godziny 15:30.) Na zdjęciu zrobionym o 15:49 widać rulon do wciągania narkotyków i talerz z resztkami białego proszku. Małżeństwo ma również inne zdjęcia wykonane po południu 16 stycznia. Rzeczy są dokładnie ułożone tak, jak zastaliśmy je, wchodząc do apartamentu wraz z jego właścicielem w ostatni piątek. To przeczy tezie o mistyfikacji. – Dlaczego miałoby do niej dojść? Nie znam pana Durczoka i nie miałem z nim wcześniej żadnych kontaktów – mówi nam właściciel apartamentu na Mokotowie. Jest zdziwiony tym, że policja nie zabezpieczyła do badań innych rzeczy w jego mieszkaniu.
Galeria:
Zdjęcia wykonane tuż po wyjściu Kamila Durczoka z mieszkania na Mokotowie
 88
  • mała zuzia   IP
    Oj ludzie, co za bzdury, przecież skoro zdjęcie zostało zrobione 20 minut od spisania p. Durczoka, to niby dlaczego nie mogło być podrzucenia? A ile czasu zajmuje położeniu paru śmieci na biurku? Dziwi też, że właściciele niby nic nie mają do Durczoka ale do Wprost jednak pobiegli. Sorry, ale jak nie szukam rozgłosu i nie chcę się kogoś czepiać to do prasy nie biegnę, tym bardziej chyba, że umowa najmu nie była spisana z Durczokiem.
    • weneryhora   IP
      pytanie: co robił pan w mieszkaniu? dlaczego uciekał? dlaczego właścicielom miałoby zależeć na zepsuciu mu opinii? Niestety ostatnio tak się porobiło, że są równi i równiejsi, a stopień nierówności jest wprost proporcjonalny do zajmowanego stanowiska- chyba nikt by niedawno nie uwierzył, że komornik w obstawie policji może komuś ukraść ciągnik za 2 stówy?
      • Kombi   IP
        Cała ta akcja pokazuje jak działają WSZYSTKIE media w tym kraju! Nikt niczego nikomu nie udowodnił, a rozgrywa się wielka manipulacja. Przeczytajcie uważnie zarzuty - przecież z tego niewiele wynika. Piszą, że Durczok ucieka, że biały proszek został po jego wizycie, że prosili Durczoka wcześniej żeby zabral swoje rzeczy osobiste? Niezależnie d prawdy, jest tu duuuuża manipulacja, dwuznacznośc i niedomówienie... Żenada! Liczy się tylko sensacja, Powtarzam: nie interesuje mnie wina czy niewinnośc Durczoka a jedynie rzetelna informacja, której w sprawie nie ma za grosz! Polityka.
        • przybywam z przyszlosci   IP
          Detektywi, jak wytlumaczycie to zdjecie zrobione w 2025 roku? ;) http://rt1983.republika.pl/screen.jpg
          • O7llddd   IP
            Jakw pudelku

            Czytaj także