Polski sen o Iranie

Polski sen o Iranie

Dodano:   /  Zmieniono: 11
Orlen i PGNiG liczą, że uda się zdobyć koncesję na wydobycie ropy i gazu w Iranie fot. fotolia
Kolejka polskich firm chcących robić interesy z Iranem rośnie, ale na razie kończy się na chęciach. Polskim przedsiębiorcom brakuje wsparcia kredytowego i zabezpieczeń płatności. Swoje silne przyczółki po cichu budują jednak Orlen i PGNiG.

Pesa i Newag chcą sprzedawać lokomotywy i tabor kolejowy, Dr Irena Eris przymierza się do wysyłania kosmetyków, Ursus chciałby zawładnąć irańskim rynkiem ciągników. Do wielkich interesów przygotowują się nasze giganty energetyczne: PGNiG, Orlen i Lotos. Ręce zacierają producenci żywności i przetwórcy owoców. Zniesienie sankcji na Iran wywołało biznesową gorączkę w całej Europie, bo ten kraj potrzebuje praktycznie wszystkiego – od garnków i maszynek do mięsa po inwestycje w przemysł gazowy, petrochemiczny, linie kolejowe. 80-milionowy Iran jest o 30 lat zacofany w rozwoju. Szansę ma więc tu każdy. – Iran importuje 85 proc. żywności. Jesteśmy cenieni, bo kiedyś sprzedawaliśmy słodycze, mleko w proszku. Dziś dzięki temu, że prowadzimy ubój rytualny, możemy dostarczać też mięso. Ale ten kraj wchłonie wszystko, począwszy od zbóż po przetwory warzywne – dodaje Andrzej Gantner, dyrektor Polskiej Federacji Producentów Żywności.

Polska w regionie była obecna. W latach 80. XX w. budowaliśmy drogi w Iraku i Libii. W Iranie polskie firmy też miały kontrakty, cały czas jest tam Polonia i sentymenty historyczne: armia Andersa, polscy uchodźcy czy Lech Wałęsa. – Ale w biznesie nawet kilkanaście lat to wieczność. Aby konkurować z Niemcami czy Brytyjczykami, musimy pokazać, że mamy dobry produkt w dobrej cenie. Samą ceną nie wygramy, bo Chińczycy już tam są – tłumaczy Bartosz Świderek, prezes Pol-Inowex, która działa w Iranie.

Problem jednak jest taki, że wszyscy by chcieli, tylko nie bardzo mogą. Bo cały czas brakuje instrumentów pozwalających zabezpieczać i wspierać transakcje na tych rynkach. Nie mamy preferencyjnych kredytów, zabezpieczenia transakcji czy systemu odzyskiwania płatności. – To nieszczęście naszego kraju. Nie ma kredytów, zabezpieczeń. Co z tego, że chcemy? Siemens ma zabezpieczenia i już tam jest – mówi Tomasz Zaboklicki, prezes i współwłaściciel Pesy.

Cały artykuł można przeczytać  w najnowszym wydaniu tygodnika "Wprost", które trafiło do kiosków w poniedziałek 1 lutego. "Wprost" można zakupić także  w wersji do słuchania oraz na  AppleStore GooglePlay.

 11

Czytaj także