Romaszewska-Guzy dla "Wprost": Równouprawnienie

Romaszewska-Guzy dla "Wprost": Równouprawnienie

Dodano:   /  Zmieniono: 12
Agnieszka Romaszewska-Guzy (fot. mat. prasowe)
O, zobacz, znowu wywalili kogoś sensownego i powołali niekompetentnego człowieka do Radia…”, „A tu znowu wstawiają swoich, czy możesz sobie wyobrazić, że XX (znany, tzw. prawicowy dziennikarz) prowadzi audycję…”, „Wyobraź sobie, że zaprosili do komentowania YY...” – co i rusz ktoś z kolegów dziennikarzy sympatyzujących z przegranym obecnie obozem politycznym stara się wzbudzić moje oburzenie reżimowymi porządkami w mediach publicznych.

Ba, całkiem często nawet się zgadzam, bo faktycznie gość, którego gdzieś tam mianowano, jest niekompetentny, a niektóre posunięcia nowych szefów wołają o pomstę do nieba. Nie zgadzam się tylko z jednym: że do tej pory było po prostu normalnie, a teraz tę cudowną normalność ktoś psuje.

Oglądam, jak nicuje się szefostwo obecnych mediów publicznych czy narodowych, czy jak je tam zwać, i myślę sobie: gdzie byli ci wszyscy ludzie, gdy mianowano b. wiceministra rolnictwa na wiceprezesa TVP? Gdzie oni byli, gdy taka TVP Polonia napełniała się zbieraniną rozmaitych przedziwnych postaci, które pracą parały się akurat najmniej. Kto o tym wtedy pisał? Czyżby nikt? O tej Polonii to ja wiem, bo pracowałam cale lata przez korytarz, ale tak ogólnie, to ludzie nie mają pojęcia. A nie było to aż tak dawno, gdy poprzednio zmieniały się ekipy i z TVP wywalono niemal wszystkich, z nielicznymi wyjątkami, dziennikarzy, którzy przyszli do informacji w czasach poprzedników. Cześć z nich sama pamiętam z tych początków (jak na przykład obecnego naczelnego tygodnika „wSieci” Jacka Karnowskiego, obecnego wiceszefa Jedynki TVP Krzysztofa Karwowskiego, dziennikarzy Marka Pyzę czy Marcina Wikłę) jako ludzi wybitnie zdolnych i godnych tego, by dać im wszelkie możliwości dalszego rozwoju. Ale ich nie dostali... Nie dla psa kiełbasa… Nie dla prawicowców i klinicznych „patriotów” telewizja publiczna.

„Poprzednio był pełen pluralizm – zapraszaliśmy i tego, i owego”, dowodzi kolega. No jasne, ale kto miał prawo, by zapraszać? Oto jest pytanie. W końcu teraz też w takim TVP Info zaprasza się różnych polityków i komentatorów, a jednak towarzyszy temu oburzenie „światłych” kręgów. Czemu prowadzenie programu przez „prawicowego dziennikarza XY” wydaje się wielu „światłym” takie absurdalne? Nad tym, co powszechnie się wydaje bardziej, a co mniej absurdalne, pracuje się latami. Latami kształtują się niewymagające dowodów oczywistości. Takie jak to, że w pantoflach na obcasie nie wchodzi się na Giewont ani na Świnicę, a w 30-stopniowe upały nie jada gorącego bigosu z kieliszkiem wódki. Tego nie trzeba wyjaśniać. To się po prostu wie.

A może jednak ci „prawicowi” dziennikarze jakoś się zasadniczo różnią od tych bezprzymiotnikowych (o ile oczywiście przynależny tym drugim przymiotnik „słuszny” zachować w rozumie, jak przy dodawaniu w słupkach...)? Są bardziej zaangażowani politycznie? A skądże znowu.

Nie wiem, czy państwo pamiętają straszliwą chryję, jaka się rozpętała, gdy Krzysztof Skowroński otworzył jakąś pisowską konferencję w Domu Dziennikarza, siedzibie SDP? W zasadzie to on tylko nieostrożnie przywitał tam uczestników, jako gospodarz miejsca... Niemniej awantura trwała ze trzy miesiące, a i do dziś jest mu to wypominane. Wiadomo: stronniczy, partyjny, dziennikarz prawicowy itd. A dziennikarze bezprzymiotnikowi? Cóż, dziś właśnie na Twitterze zobaczyłam, że podlaska organizacja PO promuje zaproszenia na spotkanie Klubu Obywatelskiego z Piotrem Kraśką i Justyną Dobrosz-Oracz. Ważnym uczestnikiem spotkania ma być, a owszem, przewodniczący Platformy Obywatelskiej Grzegorz Schetyna. Bezpartyjni, bezstronni dziennikarze dwa miesiące po tym, gdy ich tak niesłusznie wyrzucono z TVP, występują na partyjnej konferencji? Z szefem PO? A jak by tak Jacek Karnowski się zaprodukował w dwa miesiące po wyrzuceniu z TVP razem z Jarosławem Kaczyńskim? To co? Byłoby to bezstronne i bezpartyjne czy nie?

Po obejrzeniu, co też się wyprawia w naszym zoo, powiem wam tyle: nie obiecuję wam, że wszyscy „prawicowi” dziennikarze będą prawdomówni ani że prawicowi szefowie będą sensowni. Zadufanych w sobie idiotów będzie niestety, jak w każdej zbiorowości, pod dostatkiem. Niemniej jednak z pewnością nie będzie ich więcej niż w społeczności dziennikarzy bezprzymiotnikowych. Ani ci „prawicowcy” głupsi, ani bardziej stronniczy, ani mniej uczciwi. Przeciwnie, uczciwi to raczej nawet bardziej. A zwłaszcza mniej zakłamani. I dlatego stanowczo domagam się nie hegemonii – ale równouprawnienia. 

* Dziennikarka, pomysłodawczyni i dyrektorka telewizji Biełsat

Felieton ukazał się w najnowszym wydaniu tygodnika "Wprost”, który  trafi do kiosków w poniedziałek, 4 kwietnia 2016 r. "Wprost" można zakupić także  w wersji do słuchania oraz na  AppleStore i GooglePlay dostępnej od godziny 20 w niedzielę 3 kwietnia. 

 12

Czytaj także