Minister Sienkiewicz o tzw. schodach smoleńskich: Nie sądzę, żeby mogły stać w tym samym miejscu

Minister Sienkiewicz o tzw. schodach smoleńskich: Nie sądzę, żeby mogły stać w tym samym miejscu

Odsłonięcie Pomnika Ofiar Tragedii Smoleńskiej 2010 roku
Odsłonięcie Pomnika Ofiar Tragedii Smoleńskiej 2010 rokuŹródło:X / Grzegorz Jakubowski/KPRP
Minister kultury Bartłomiej Sienkiewicz udzielił wywiadu „Newsweekowi”. Poruszył w nim m.in. kwestię Pomnika Ofiar Tragedii Smoleńskiej 2010 roku.

Bartłomiej Sienkiewicz zdradził, że mieszkańcy Warszawy nie powinni przyzwyczajać się do obecnego umiejscowienia tzw. schodów smoleńskich, czyli odsłoniętego przed 6 laty Pomnika Ofiar Tragedii Smoleńskiej 2010 roku. – Nie sądzę, żeby mogły stać w tym samym miejscu – mówił polityk.

Pomnik smoleński zmieni miejsce położenia? Sienkiewicz odpowiada

Obecnie charakterystyczny monument znajduje się na placu Piłsudskiego w centrum stolicy. W tym samym miejscu trwa właśnie odbudowa Pałacu Saskiego, zapoczątkowana przez rząd PiS. Obecny szef resortu kultury zapowiedział, że zamierza przyspieszyć prace nad tym projektem. Jest świadomy, że nie uda się przy tym uniknąć „awantury”.

– Zna pan jakieś miejsce w Polsce naznaczone polityką i sztuką, które nie jest pretekstem do awantury? – spytał Sienkiewicz. – Dla mnie to właśnie Grób Nieznanego Żołnierza – odpowiedział sam sobie. – Grób Nieznanego Żołnierza to jedyny ołtarz ojczyzny, jaki mamy – zaznaczał. Jak dodał, to jedyne miejsce, które „jeszcze łączy wszystkich Polaków” i potrzebuje „godnego” otoczenia.

Władze Warszawy długo nie zgadzały się na obecną lokalizację pomnika smoleńskiego. Jako lepsze miejsce wskazywały teren dzisiejszej pętli u zbiegu ulic Trębackiej i Focha. Środowisko skupione wokół PiS postanowiło ominąć Radę Warszawy przy podejmowaniu tej decyzji. W październiku 2017 roku minister infrastruktury i budownictwa Andrzej Adamczyk dokonał w tym celu wyjęcia placu Piłsudskiego spod opieki miasta i przekazał go do dyspozycji wojewody.

Autor "schodów smoleńskich" o swoim dziele

W 2018 roku rzeźbiarz Jerzy Kalina w programie „Siódma – Dziewiąta” Poranek Rozgłośni Katolickich tłumaczył dokładnie, jak należy interpretować pomnik ofiar katastrofy smoleńskiej jego autorstwa. Cieszył się, że pomnik w ogóle udało się skończyć w terminie. Zwracał uwagę na zmienną pogodę, problemy techniczne i brak wsparcia ze strony władz Warszawy. Ostatecznie jednak przyznał, że jest „bardzo” zadowolony z efektu końcowego. Rzeźbiarz utrzymuje, że pomimo zmiany lokalizacji pomnika ze Skweru Twardowskiego na Plac Piłsudskiego, zmiany w jego projekcie były „minimalne”.

– Ta przestrzeń temu zdecydowanie lepiej służy. Od początku myślałem, że to powinien być największy plac i największa przestrzeń, bo tym elementem głównym w odbieraniu całej przestrzeni tego pomnika jest pustka. Chciałem, żeby ten trap samolotowy, ciemny, który wygląda jednocześnie jak katafalk, jak podstawa do jakiejś innej jeszcze konstrukcji, że prowadzi jeszcze w inne przestrzenie, żeby ten trap stał się taki oczekujący na tych, którzy odlecieli – mówił.

– Przecież ci pasażerowie tego nieszczęsnego samolotu lecieli na mszę żałobną katyńską. To jest katyńska msza za wszystkich właściwie Polaków, którzy tam pojechali w kibitkach, pociągach, albo o własnych nogach gdzieś na kresy, gdzieś na krańce – dodawał.

Czytaj też:
Kaczyński usłyszał na wiecu niewygodne pytanie. Autora oskarżył o służbę Putinowi
Czytaj też:
Podkomisja Macierewicza miała zniszczyć i zgubić elementy Tupolewa. Wiceszef MON ujawnia