Williams triumfatorką Australian Open

Williams triumfatorką Australian Open

Amerykanka Serena Williams pokonała w Melbourne rozstawioną z numerem pierwszym Rosjankę Marię Szarapową 6:1, 6:2 w finale wielkoszlemowego turnieju tenisistek Australian Open (z pulą nagród 15,68 mln dol.).
Mecz trwał godzinę i trzy minuty.

"Chciałabym zadedykować to zwycięstwo mojej siostrze Yetunde. Nie ma jej tutaj, ale bardzo ją kocham. Obiecałam sobie, że jeśli tu wygram, to wygram właśnie dla niej" - powiedziała ze łzami w oczach Wiliiams, której siostra zmarła w 2003 roku, postrzelona na jednej z ulic Los Angeles.

Serena Williams w wielkim stylu wróciła na światowe korty, po poważnych problemach zdrowotnych, jakie wyeliminowały ją z gry przez większość poprzedniego sezonu. Przerwa w startach spowodowała jej znaczny spadek w rankingu WTA, więc do Melbourne przyleciała jako 81. tenisistka w tej klasyfikacji.

Nie jest jednak najniżej sklasyfikowaną triumfatorką imprezy zaliczanej do Wielkiego Szlema. Miano to przysługuje Australijce Evonne Goolagong-Cawley, której nazwisko w 1977 roku w ogóle nie figurowało w rankingu WTA (utworzonym w 1975), bowiem wróciła do gry po przerwie. Rok później w Melbourne najlepsza była jej rodaczka Chris O'Neil, wówczas 111. tenisistka na świecie.

"Liczby i punkty nie grają, na korcie liczy się siła i umiejętności, a tych mi nie brakuje. To właśnie one sprawiają, że jest się w czołówce rankingu lub nie - powiedziała Williams, która w poniedziałek awansuje w okolice 14. miejsca. - Dzisiaj rano, gdy wstałam, czułam się bardzo dobrze. To dziwne, ale właściwie cały czas byłam nastawiona pozytywnie, byłam bardzo skoncentrowana i zupełnie nie czułam zdenerwowania".

W sobotę Amerykanka odniosła ósme zwycięstwo w jednym z czterech najważniejszych turniejów. Ma w dorobku Wielkiego Szlema, choć nie klasycznego, bo nie wywalczonego w jednym sezonie: w 2002 roku wygrała kolejno: Roland Garros, Wimbledon i US Open, a w styczniu 2003 r. triumfowała w Australian Open.

Sześć miesięcy po pierwszym sukcesie w Melbourne była też najlepsza w Wimbledonie, a pierwsze wielkoszlemowe zwycięstwo odnotowała w 1999 roku w nowojorskim US Open.

W drodze do finału tegorocznego Australian Open 25-letnia Williams pokonała sześć rozstawionych tenisistek, w tym w trzeciej rundzie Rosjankę Nadieżdę Pietrową (nr 5.), a w półfinale Czeszkę Nicole Vaidisovą (10.).

W finale wręcz zdeklasowała Szarapową, która w poniedziałek zostanie liderką rankingu WTA. Kluczem do zwycięstwa Williams była siła, z jaką uderzała piłki, często rozprowadzając po narożnikach kortu mniej atletycznie zbudowaną rywalkę. W sumie popełniła 11 niewymuszonych błędów, o dwa mniej od Rosjanki, ale uzyskała zdecydowana przewagę w wygrywających zagraniach: 28-12.

"Niewiele osób spodziewało się, że po poważnej kontuzji osiągnie tu finał, ale dziś potwierdziła, że jest niezwykłą mistrzynią - powiedziała dwukrotna triumfatorka turniejów wielkoszlemowych, Szarapowa, która po raz pierwszy przegrała w finale takiej imprezy. - Cieszę się, że wróciła i mam nadzieję, że przed nami wiele spotkań, w których wygram więcej gemów".

To był piąty mecz w zawodowej karierze Szarapowej, w którym zdołała wygrać tylko trzy gemy. Wcześniej przegrała tak zdecydowanie z Belgijką Kim Clijsters w Luksemburgu w 2003 roku oraz z rodaczką Anastazją Myskiną w Indian Wells w 2004 r.

Ma też za sobą dwie gorsze porażki, bowiem w 2005 w Indian Wells nie zdołała urwać gema Amerykance Lindsay Davenport, natomiast w 2001 roku w Key Biscayne zdobyła tylko dwa gemy w meczu z inną tenisistką z USA - Monicą Seles.

Ostatni raz tak krótki finał odnotowano w Melbourne w 1994 roku, kiedy Niemka Steffi Graf pokonała 6:0, 6:2 Hiszpankę Arantxę Sanchez-Vicario.

ab, pap

Czytaj także

 0