Decyzja popularnego jezuity wywołała burzę. Tak odpowiedział na krytykę

Decyzja popularnego jezuity wywołała burzę. Tak odpowiedział na krytykę

Krzysztof Dzieńkowski i Klaudia Domańska
Krzysztof Dzieńkowski i Klaudia Domańska Źródło: Instagram / Krzysztof Dzieńkowski i Klaudia Domańska
Krzysztof Dzieńkowski znany w sieci jako „Krzychu Jezuita” zaskoczył internautów szczerym wyznaniem. Postanowił opowiedzieć o kulisach swojej decyzji.

Krzysztof Dzieńkowski był do niedawna znany w sieci jako „Krzychu Jezuita”. Duchownemu udało się zgromadzić sporą społeczność – jego profil na Instagramie obserwowało ponad 46 tys. osób.

Krzysztof Dzieńkowski odszedł z zakonu

Pod koniec lutego ksiądz zaskoczył obserwatorów szczerym wyznaniem. Przekazał, że zdecydował się odejść z zakonu jezuitów, ponieważ się zakochał. „Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela. Zdecydowałem się podjąć kroki w kierunku małżeństwa poświęconego Bogu w misji. Dalej będziemy działać dla królestwa Bożego, ale razem” – napisał.

Do wpisu dołączył zdjęcie ze swoją wybranką – Klaudią Aleksandrą Domańską, popularną katolicką influencerką. Pod postem duchownego zaroiło się od komentarzy. Część internautów zarzucała (byłemu) duchownemu hipokryzję i wyraźnie nie mogła pogodzić się z jego decyzją o odejściu z zakonu.

„Krzychu Jezuita” odszedł z zakonu. Tak poznał Klaudię Domańską

W rozmowie z Wirtualną Polską „Krzychu Jezuita” przyznał, że chociaż wraz ze swoją partnerką otrzymali liczne głosy wsparcia, także od innych zakonników, pojawiły się również liczne głosy krytyki. – Nie zabrakło jednak osób, które poczuły się w pewien osób zdradzone. Inne czuły zawód, rozczarowanie, bo nie rozumiały, że choć jestem dziewięć lat w zakonie, to nie mam święceń i nie jestem jeszcze księdzem – tłumaczył.

Klaudia Domańska dodawała, że para nie ma żadnego poczucia ciężaru czy winy, bo nie popełniła żadnego grzechu.
Influencerka zdradziła, że zakochani poznali się trzy lata temu na rekolekcjach. W kolejnych miesiącach spotykali się, ponieważ razem chodzili do kościoła protestanckiego w Warszawie.

Uczucie między nimi miało się jednak pojawić dopiero niedawno. – W styczniu podczas modlitwy zajrzałem głębiej w serce i poczułem, że po prostu ją kocham. Bóg pokazał mi moje pierwsze pragnienie, które miałem 10 lat temu, aby pozostać w całkowicie poświęconym Bogu małżeństwie. Wtedy nie miałem jednak na to odwagi – opowiadał Krzysztof Dzieńkowski.

– Gdy poczułem, że kocham Klaudię i chcę być przy niej, byłem wręcz przestraszony tym odkryciem. Zastanawiałem się, czy powinienem się do tego przyznać. W końcu wyznałem jej, że w głębi serca chcę być tym mężczyzną, który jest jej pisany – podkreślał.

„Krzychu Jezuita” odszedł z zakonu. Jak zareagowała rodzina?

Partnerka (byłego) jezuity przyznała, że „ucieszyła się z takiego obrotu spraw, ponieważ w tym samym czasie miała podobne objawienie”. – To nie była pochopna decyzja, bazująca na chwilowym uniesieniu. Przez długi czas byłam w toksycznej relacji, w której była obecna przemoc fizyczna, z której odeszłam ponad pięć lat temu. Dużo w tym czasie przerobiłam. Wiem, że mogę w stu procentach polegać na Krzyśku, jest odpowiedzialny, odważny, wspierający – opisywała w rozmowie z Wirtualną Polską.

Krzysztof Dzieńkowski dodał, że jego rodzice byli w dużym szoku, gdy ogłosił im swoją decyzję, jednak wspierają go i życzą mu jak najlepiej. – Lubią Klaudię. W miejscowościach wiejskich pokutuje jednak myślenie, że jeśli ktoś zostaje księdzem czy zakonnikiem, to jest to najwyższa forma powołania. Tak nie jest – Bóg powołuje każdego chrześcijanina do służby, czy w oficjalnej kościelnej funkcji, czy nie – podsumował.

Czytaj też:
Proboszcz nie przyznaje się do zarzutów. Chce badania wykrywaczem kłamstw
Czytaj też:
Jak faulują księża? Jeden z duchownych wyznaje: Dochodzi do agresywnych sytuacji

Źródło: WPROST.pl / Wirtualna Polska