Wiadomości Wędkarskie donoszą, że 2024 r. można określić „rokiem lina”. Jak czytamy, wśród zgłoszonych ryb wiele przekroczyło normy na złoty medal. Jedną z nich jest okaz, który pod koniec października 2024 r. złowił Mateusz Kubica z Gołkowic. Połów miał miejsce nad żwirownią Horniok. Kubica relacjonował, że wraz ze znajomymi obawiali się, że termin na wędkowanie nie będzie najlepszy. Ostatecznie wypad okazał się jednak strzałem w dziesiątkę.
Wędkarz opisał udany połów. „Stało się coś niesamowitego”
„Od samego początku ryby były aktywne, mieliśmy wiele brań, a złowione ryby dały nam wiele satysfakcji. Czwartego dnia zasiadki stało się coś niesamowitego. Na jednej ze swoich wędek zauważyłem branie. Po zacięciu ryba zaczęła stawiać potężny opór. Nie namyślając się wiele, wskoczyliśmy do pontonu i popłynęliśmy w jej stronę. Mijały kolejne minuty, a opór ryby wcale nie malał” – brzmi fragment relacji z rekordowego połowu.
Wędkarz przyznał, że spodziewał się złowienia karpia. „Z czasem jednak ryba zaczęła tracić siły i jej kształt zaczął majaczyć pod powierzchnią. Gdy jednak ukazała nam się w całej okazałości, dosłownie przecieraliśmy oczy ze zdumienia. Zamiast karpia zobaczyliśmy ogromnego lina! Mojej reakcji nie sposób opisać. Byłem zdumiony, ale przede wszystkim szczęśliwy. Tak pięknie ubarwionego lina, a do tego o takich rozmiarach, do tej pory nie widziałem” – zaznaczył Kubica.
Złowił rekordowego lina, ma ochotę na więcej. „Nie będzie łatwo pobić ten wynik”
Rekordowy lin mierzył 57 centymetrów i waży 3,10 kilograma. Po krótkiej sesji zdjęciowej wrócił do wody, aby „mógł uszczęśliwić kolejnego łowcę”. Kubica przyznaje, że „nie będzie łatwo pobić ten wynik, ale będzie próbował”.
Czytaj też:
Wędkarz zgłosił rybę do rekordu. Dzień później złowił znacznie większąCzytaj też:
Szczupak postawił twarde warunki wędkarzowi. „Ręce drżały mi z emocji”
