Funkcjonariusz SW – przebywający pod koniec marca na urlopie – feralnego dnia, wieczorem, miał pokłócić się z żoną. Jak informowały media, między innymi dziennik „Fakt” – małżeństwo było w trakcie rozwodu. Nie jest to pewne, jednak jedna z hipotez mówi, że 51-latek sięgnął po broń, ponieważ chciał zemścić się na kobiecie.
Pracownik więziennictwa – ze swoim zawodem jest związany od dłuższego czasu – oddał strzały w kierunku pięcioletniej córki, dziewięcioletniego syna, a także teściowej. Na koniec próbował pozbawić życia także siebie – finalnie znalazł się w szpitalu w stanie krytycznym. Pierwsze z dzieci, a także matka jego żony, zmarły na miejscu. Jeśli chodzi o drugie dziecko – chłopiec trafił do placówki medycznej, gdzie kilka dni później stwierdzono jego zgon. Natomiast małżonka 51-latka wezwała po strzelaninie policję.
„Był sympatyczny”
Tragedia wstrząsnęła całą lokalną społecznością – przede wszystkim mieszkańcami Dolnego Śląska. „Faktowi” udało się skonatkować z jedną z funkcjonariuszek – koleżanek 51-latka – która przez dekadę pracowała z podejrzanym w zakładzie karnym we Wrocławiu. Poznała nie tylko jego, ale także jego żonę. Przyznaje, żę to, co się stało, to dla niej „ogromny szok”. –
Rozmówczyni dziennika ujawnia, że mężczyzna pracował w grupie interwencyjnej służby więziennej, której zadaniem jest m.in. tłumienie więziennych buntów, a także konwojowanie szczególnie niebezpiecznych więźniów. – Nie widziałam przed tą tragedią żadnych niepokojących sygnałów w jego zachowaniu. (...) Nie był typem agresywnego człowieka, przeciwnie – był sympatyczny, uśmiechnięty, lubił żartować, dlatego wszyscy jesteśmy wstrząśnięci tym, co się stało – zapewnia. Funkcjonariuszka przyznaje, że praca w SW jest trudna.
Jak się okazuje, żona 51-latka pracowała jako wychowawczyni. – Nawet nie potrafię sobie wyobrazić, co musi teraz przeżywać. Modliłam się, żeby jej synek przeżył, bo miałaby wtedy powód, żeby dalej żyć, ale niestety on również zmarł. (...) Dosyć późno urodziła dzieci, były wyczekane i bardzo kochane – mówi.
Czytaj też:
Tragedia w Prusicach. Funkcjonariusz zastrzelił teściową i dzieckoCzytaj też:
Kierowca autobusu wiózł dzieci i słuchał kazania. Z impetem wjechał w dom, „mówił do siebie”
