Rodzeństwo ze Zgierza rozdzielone. O ich historii słyszał cały kraj

Rodzeństwo ze Zgierza rozdzielone. O ich historii słyszał cały kraj

Radiowóz, zdjęcie ilustracyjne
Radiowóz, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Shutterstock / OleksSH
Nie udało się znaleźć wspólnego domu dla trójki rodzeństwa ze Zgierza odebranego pijanym rodzicom po interwencji policji wezwanej przez najstarszego z braci.

O historii zrobiło się głośno pod koniec marca, kiedy to pięcioletni chłopiec zadzwonił na numer alarmowy i powiedział dyspozytorce, że „mama i tata śpią”, a mały braciszek „cały czas płacze”. Kiedy policjanci określili lokalizację dziecka po „różowej hulajnodze pod domem”, na miejscu zastali kompletnie pijanych rodziców i trójkę dzieci, z których najmłodsze miało dziewięć miesięcy.

Do dzieci natychmiast wezwano karetkę pogotowia i pracowników Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej. Następnie trafiły one do pieczy zastępczej, a rodzice otrzymali zakaz zbliżania się i kontaktowania się z dziećmi.

Rodzeństwo ze Zgierza rozdzielone

Teraz okazuje się, że niestety nie udało się znaleźć dla trójki rodzeństwa wspólnego domu. Dwaj starsi bracia znaleźli się w domu dziecka, a najmłodszy z nich w rodzinie zastępczej.

O tym, że rodzeństwo zostało rozdzielone, poinformowały „Wydarzenia” Polsatu. W ich materiale słyszymy, że znalezienie miejsca dla trojga dzieci naraz w zaledwie kilka dni graniczy z cudem.

Urzędnicy nadal starają się jednak znaleźć rozwiązanie. – Kontaktujemy się z pozostałymi powiatami na terenie województwa łódzkiego, z pytaniem czy mają osoby, które wyraziłyby zgodę na przyjęcie całej trójki – przekazała dziennikarzom Katarzyna Czeszek, dyrektor Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Zgierzu.

Rodzice chłopców usłyszeli zarzuty

„Wydarzenia” zwróciły przy tym uwagę, że dla dzieci takie rozdzielenie może wiązać się z kolejnym ogromnym stresem. Ten szczególnie dotyczyć może pięciolatka, który dbał o młodszych braci. – Stracił małego brata, który był dla niego kimś ważnym i o którego się troszczy na co dzień – powiedziała dziennikarzom Milena Domańska z Fundacji Mały Duży Człowiek.

Na ten moment nie wiadomo, jaki los czeka rodziców chłopców oraz czy zostanie im całkowicie odebrane prawo do opieki nad dziećmi. Na ten moment usłyszeli oni zarzuty narażenia dzieci na niebezpieczeństwo. Za przestępstwo to grozi nawet do pięciu lat pozbawienia wolności.

Czytaj też:
Miał oblać szefa benzyną i podpalić. Odpowie za usiłowanie zabójstwa
Czytaj też:
Miał zaczepiać dzieci i mówić o „kotkach w kartonie”. Jest w rękach policji

Źródło: Polsat News