Australijski sklep został odwiedzony przez funkcjonariuszy służby rybackiej w ramach kontroli zgodności z przepisami połowowymi. Właściciel nie był w stanie wskazać pochodzenia znalezionych na terenie przybytku małży. Wzbudziło to obawy, że pochodzą one z nielegalnej, niezgłoszonej i nieuregulowanej sieci dystrybucji.
Prawie 600 małży z nieznanego źródła. Ogromna grzywna nałożona na sklep
W toku postępowania funkcjonariusze zabezpieczyli 598 małży, wagę elektroniczną i telefon komórkowy. Sprawa trafiła do sądu.
Pod koniec maja podczas rozprawy właściciel sklepu przyznał się do sprzedaży skorupiaków w nieoznakowanych lub oznakowanych niezgodnie z przepisami opakowaniach. Sąd skazał mężczyznę na grzywnę w wysokości 15 tys. dolarów australijskich (ponad 35 tys. złotych).
Uzasadniając wysoką karę, sędzia zwrócił uwagę na niebezpieczeństwo, jakie stanowi sprzedaż żywności z nieznanego źródła. Podkreślił również dużą liczbę małży sprzedawanych niezgodnie z przepisami.
Australijskie władze ostrzegają, że kupowanie owoców morza z niezweryfikowanych źródeł stanowi zagrożenie dla zdrowia publicznego i podważa legalny przemysł rybny.
Ściganiem nielegalnym handlem owocami morza zajmują się w australijskim stanie Nowa Południowa Walia funkcjonariusze ds. rybołówstwa. Do ich zadań należy egzekwowanie przepisów dotyczących połowu i handlu.
Owoce morze w restauracji. Prawie 30 tys. zł kary
Do równie głośnej sprawy funkcjonariusze doprowadzili w zeszłym roku, w stanie Victoria. W zamrażarce restauracji znalezionego duże ilości owoców morza, w tym kalmarów, z nieznanego źródła. Para prowadząca restauracje trafiła przed sąd. Tam zostali ukarani grzywna w wysokości 7 tys. dolarów australijskich oraz obciążeni kosztami postępowania sądowego w wysokości 5 tys. dolarów (odpowiednio około 16,5 tys. złotych i około 12 tys. złotych).
Czytaj też:
Podała rodzinie grzyby na obiad. Trzy osoby zmarły. Szokujące ustalenia wyszły na jawCzytaj też:
Nowy gatunek ośmiornicy u wybrzeży Australii. Naukowcy są uradowani
