GIODO potrzebowało 14 miesięcy na odkrycie sieciowego zagrożenia
Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych rozpoczął kontrolę zabezpieczeń danych w jednym z najpopularniejszych ostatnio polskich portali internetowych nasza-klasa.pl. Choć Michał Serzycki podkreślił, że ze wstępnych ustaleń wynika, iż twórcy portalu podeszli "bardzo profesjonalnie do tematu ochrony danych", nie omieszkał jednocześnie przestrzec użytkowników portalu, by dobrze zastanowili się przed zalogowaniem i dokładnie przeczytali regulamin. - Lekkomyślność, z jaką publikujemy informacje o sobie jest zatrważająca. Pamiętajmy, że do tych danych mają dostęp nie tylko nasi znajomi – ostrzega Serzycki.
Inspektor ma rację, co do zagrożeń, jakie niosą ze sobą podobne portale. Baza danych o przeszłości sześciu milionów Polaków to bezcenna kopalnia dla oszustów, złodziei, naciągaczy czy też sieciowych chuliganów obrażających innych „dla zabawy" czy nawet pedofilów. To także świetne narzędzie dla policji, służb specjalnych i prywatnych detektywów. Co do tego nie można mieć wątpliwości. Jednakowoż każdy użytkownik portalu rejestruje się tam dobrowolnie i musi sobie zdawać sprawę z ryzyka, publikowania różnych danych czy zdjęć w dobie społeczeństwa informacyjnego. Publikując swoje zdjęcia, telefony czy numery komunikatorów internetowych musi się liczyć, ze dotrą do niego nie tylko znajomi. Na portalu można znaleźć wielu policjantów, prokuratorów a nawet przestępców. Wielu z nich opamiętało się i po pierwszym zachłyśnięciu nowinką sieciowa wycofało swoje zdjęcia z profilów, aby nie pomagać przestępcom.
Zastanawiające jest jednak, że GIODO zajął się zbadaniem zabezpieczeń portalu dopiero po ponad roku od momentu rozpoczęcia działalności serwisu. Wcześniej inspektora nie interesowała popularna strona, na której z każdym tygodniem przybywało „klasowiczów".
GIODO rozpoczął kontrolę dopiero po serii artykułów, głównie w „Gazecie Wyborczej", wskazujących na poważne zagrożenie pojawiające się za sprawą nasza-klasa.pl. Gazeta opisywała dramatycznej przeżycia użytkowników portalu, nękanych przez dawnych kolegów, furiatów czy zalewanych obraźliwymi wiadomościami. W tym samym czasie skargi na działanie portalu zaczęły docierać do GIODO. Co ciekawe materiały wskazujące na zagrożenia portali typu nasza-klasa pojawiły się niedługo po tym jak Agora uruchomiła na portalu gazeta.pl serwis społecznościowy Bebo.com (popularny w krajach anglosaskich klon MySpace). Jak napisano na stronach gazeta.pl: „ Użytkownicy nowego serwisu będą mogli tworzyć własne profile i grupy znajomych oraz dzielić się z przyjaciółmi treściami multimedialnymi. (…) serwis ten ma szansę stać się liderem wśród sieci społecznych w Polsce i pozwoli reklamodawcom dotrzeć do grupy użytkowników, którzy są nieuchwytni dla tradycyjnych mediów”. Podobieństwo do założeń nasza-klasa.pl jest łatwo zauważalne.
Należy wnosić, że w trosce o dobro społeczeństwa, które rzeczywiście zdaje się często ślepe i głuche na zagrożenia sieciowe, GIODO skontroluje i ten serwis. jak i inne portale, na których pojawiają się dane osobowe.
Inspektor ma rację, co do zagrożeń, jakie niosą ze sobą podobne portale. Baza danych o przeszłości sześciu milionów Polaków to bezcenna kopalnia dla oszustów, złodziei, naciągaczy czy też sieciowych chuliganów obrażających innych „dla zabawy" czy nawet pedofilów. To także świetne narzędzie dla policji, służb specjalnych i prywatnych detektywów. Co do tego nie można mieć wątpliwości. Jednakowoż każdy użytkownik portalu rejestruje się tam dobrowolnie i musi sobie zdawać sprawę z ryzyka, publikowania różnych danych czy zdjęć w dobie społeczeństwa informacyjnego. Publikując swoje zdjęcia, telefony czy numery komunikatorów internetowych musi się liczyć, ze dotrą do niego nie tylko znajomi. Na portalu można znaleźć wielu policjantów, prokuratorów a nawet przestępców. Wielu z nich opamiętało się i po pierwszym zachłyśnięciu nowinką sieciowa wycofało swoje zdjęcia z profilów, aby nie pomagać przestępcom.
Zastanawiające jest jednak, że GIODO zajął się zbadaniem zabezpieczeń portalu dopiero po ponad roku od momentu rozpoczęcia działalności serwisu. Wcześniej inspektora nie interesowała popularna strona, na której z każdym tygodniem przybywało „klasowiczów".
GIODO rozpoczął kontrolę dopiero po serii artykułów, głównie w „Gazecie Wyborczej", wskazujących na poważne zagrożenie pojawiające się za sprawą nasza-klasa.pl. Gazeta opisywała dramatycznej przeżycia użytkowników portalu, nękanych przez dawnych kolegów, furiatów czy zalewanych obraźliwymi wiadomościami. W tym samym czasie skargi na działanie portalu zaczęły docierać do GIODO. Co ciekawe materiały wskazujące na zagrożenia portali typu nasza-klasa pojawiły się niedługo po tym jak Agora uruchomiła na portalu gazeta.pl serwis społecznościowy Bebo.com (popularny w krajach anglosaskich klon MySpace). Jak napisano na stronach gazeta.pl: „ Użytkownicy nowego serwisu będą mogli tworzyć własne profile i grupy znajomych oraz dzielić się z przyjaciółmi treściami multimedialnymi. (…) serwis ten ma szansę stać się liderem wśród sieci społecznych w Polsce i pozwoli reklamodawcom dotrzeć do grupy użytkowników, którzy są nieuchwytni dla tradycyjnych mediów”. Podobieństwo do założeń nasza-klasa.pl jest łatwo zauważalne.
Należy wnosić, że w trosce o dobro społeczeństwa, które rzeczywiście zdaje się często ślepe i głuche na zagrożenia sieciowe, GIODO skontroluje i ten serwis. jak i inne portale, na których pojawiają się dane osobowe.