Mało psi pies. Dlaczego te zwierzęta są coraz bardziej nieszczęśliwe?

Mało psi pies. Dlaczego te zwierzęta są coraz bardziej nieszczęśliwe?

Pies i jego opiekunka
Pies i jego opiekunka Źródło: Shutterstock / Yury Nikolaev
Na pierwszy rzut oka wszystko się zgadza: pełna miska, miękkie legowisko, opieka weterynaryjna. A jednak coś wyraźnie nie działa. Pod powierzchnią tej pozornej harmonii narasta napięcie, które dotyka nie tylko psy, lecz także ludzi mieszkających z nimi pod jednym dachem.

Badania jednoznacznie wskazują, że znaczna część zachowań psów jest obecnie przez ludzi odbierana jako uciążliwa lub nieakceptowalna. Szczególnie trudne bywają relacje z psami chronicznie zestresowanymi, funkcjonującymi na granicy emocjonalnej równowagi. Jak pisze bioetyczka Jessica Pierce, autorka książki „Dooobry pies! Jak zbudować pełną radości relację ze swoim zwierzakiem”, psy bardzo często nie wpisują się w scenariusz, jaki dla nich stworzyliśmy.

Współczesne psy i ludzie stanęli przed szeregiem wyzwań

Szacuje się, że około 20 procent z blisko miliarda psów na świecie żyje jako zwierzęta towarzyszące – zamknięte w domach, całkowicie zależne od człowieka w kwestii zaspokajania podstawowych potrzeb. Populacja psów żyjących jako pupile, licząca obecnie około 180 milionów osobników, gwałtownie wzrosła w ciągu ostatnich dekad. Nic nie wskazuje na to, by ten trend miał się w najbliższym czasie odwrócić.

Zmienia się nie tylko liczba psów, lecz także sposób, w jaki ludzie i psy współdzielą przestrzeń. Nowoczesny styl życia, urbanizacja i przemiany społeczne stawiają oba gatunki przed zupełnie nowymi wyzwaniami.

Coraz więcej osób związanych z psami – od naukowców, przed behawiorystów, po opiekunów tych zwierząt – podziela niepokojące przekonanie: psy domowe nie mają się dobrze. Miliony zwierząt żyjących najbliżej ludzi przeżywają głęboki kryzys.

Wysoki standard opieki nie oznacza dobrostanu psychicznego

Jak wskazuje Jessica Pierce, media chętnie pokazują psy jako beneficjentów XXI wieku: doskonała opieka weterynaryjna, wysokojakościowa karma, komfortowe legowiska, ochrona przed chorobami, pasożytami, zimnem i upałem. Te zewnętrzne oznaki dobrobytu często przesłaniają jednak codzienny dyskomfort psychiczny, którego doświadcza ogromna liczba psów.

Choć wiele zwierząt jest fizycznie zadbanych, psy towarzyszące żyją w stanie chronicznego lęku. W badaniu z 2020 roku opublikowanym w „Scientific Reports”, obejmującym historię medyczną blisko 14 tysięcy psów, wykazano, że trzy czwarte z nich zmaga się z problemami wynikającymi z lęku. U jednej trzeciej stwierdzono nadwrażliwość na dźwięki, w tym strach przed burzami i fajerwerkami.

Lęk sam w sobie jest naturalnym mechanizmem obronnym, który ma chronić organizm. Problem polega na tym, że u psów domowych dawno przestał pełnić funkcję adaptacyjną. Stał się codziennym doświadczeniem. Autorka książki twierdzi, że nasze psy cierpią emocjonalnie – każdego dnia.

Epidemia problemów behawioralnych

Kolejnym sygnałem kryzysu jest skala problemów behawioralnych. W szeroko zakrojonym badaniu prowadzonym przez analityka danych Iana Dinwoodiego i jego zespół około 85 procent opiekunów zgłaszało trudności związane z zachowaniem swoich psów. Podobne wyniki uzyskała Ryoko Yamada wraz z zespołem z Weterynaryjnego Laboratorium Etologii w Tokio – 86 procent opiekunów deklarowało występowanie niepożądanych zachowań. Kolejne badania potwierdzały te dane.

Wniosek jest podwójny i wzajemnie się uzupełnia: psom trudno jest żyć z ludźmi, a ludziom trudno jest żyć z psami. Psy funkcjonują w warunkach ogromnego stresu, próbując dostosować się do nienaturalnego środowiska ludzkiego domu i oczekiwań, które często stoją w sprzeczności z ich biologią. Jednocześnie ludzie, mimo szczerej miłości do swoich zwierząt, odczuwają narastającą frustrację związaną z ich zachowaniem.

Dlaczego psy są „odpsiane”? Kilka przyczyn kryzysu

Nigdy wcześniej tak wiele psów nie mieszkało w domach. Wzrost liczby psów towarzyszących trwa od około 200 lat, a w ostatniej dekadzie znacząco przyspieszył. W samych Stanach Zjednoczonych żyje około 83 milionów psów, a w dwóch trzecich gospodarstw domowych znajduje się co najmniej jeden pies.

Mało tego, urbanizacja i zagęszczenie przestrzeni oznaczają dla psów mniejszą swobodę oraz większą liczbę konfliktów na linii pies-pies i pies-człowiek. Jessica Pierce zwraca także uwagę na fakt, że psy żyją w warunkach skrajnych ograniczeń. Wiele z nich niemal nie opuszcza mieszkania. Nawet poza domem ich ruch i eksploracja są kontrolowane przez smycze, obroże i ogrodzenia. To zjawisko można określić mianem „intensywnego udomowienia”.

Psy mają ograniczony dostęp do swobodnych, samodzielnie wybieranych interakcji z innymi psami, a przebywając w domach są narażone na szereg nienaturalnych bodźców – domy pełne są dźwięków i zapachów, od których pies nie może uciec, a jednocześnie brakuje w nich stymulacji prowadzącej do spełnienia potrzeb gatunkowych.

Autorka książki wskazuje również na psie tłumienie naturalnych zachowań – wielu opiekunów wymaga od nich rezygnacji z takich aktywności jak znaczenie terenu, kopanie, gryzienie czy eksploracja, co jest dla psów skrajnie szkodliwym ograniczeniem. Chcemy psów cichych, czystych, idealnie posłusznych i „bezproblemowych”.

Dodatkowo – według Jessiki Pierce – psy stały się terapeutami, regulatorami nastroju i wsparciem psychicznym, co wiąże się z ogromnym obciążeniem emocjonalnym.

Kryzys dotyczy nie tylko zwierząt. Dotyka również opiekunów oraz specjalistów – trenerów, behawiorystów i lekarzy weterynarii. Wyjściem może być uważne przyjrzenie się relacji człowiek-pies, zmiana założeń i oczekiwań oraz większa wrażliwość na potrzeby drugiego gatunku. Jak wskazuje autorka „Dooobrego psa”, każdy opiekun może stać się częścią tej zmiany.

Czytaj też:
Psia pamięć robi wrażenie. Czworonogi są w stanie zapamiętać to na długo
Czytaj też:
Szczekający ratownicy. Psy potrafią wykryć raka. Jak to możliwe?

Opracowała:
Źródło: "Dooobry pies! Jak zbudować pełną radości relację ze swoim zwierzakiem"