Przekazywanie zbędnych rzeczy potrzebującym - według dyrektora stowarzyszenia Jacka Jastrzębskiego - przede wszystkim zapobiega marnotrawstwu. Jego zdaniem firmy powinny oddawać rzeczy organizacjom z dbałości o środowisko, aby wspierać lokalne działania, wpisać się w strategię odpowiedzialnego biznesu osiągając korzyści wizerunkowe, a także by oszczędzić czas, środki i energię, potrzebne do pozbycia się zbędnych przedmiotów.
Kampania skierowana jest także do indywidualnych użytkowników sprzętu. Każdy może zaoferować zbędny komputer czy mebel na stronie internetowej www.daryrzeczowe.pl. Skorzystać z nich mogą zweryfikowane instytucje i organizacje non profit - stowarzyszenia, domy dziecka czy domy pomocy społecznej.
Rzeczy, które można przekazywać, to nie tylko komputery, ale także sprzęt biurowy, papier do ksero, meble. Może być to przedmiot używany, lecz sprawny, a także np. proszek do prania, któremu za dwa miesiące kończy się gwarancja, czy też gadżety, zwrócone z kiosków wraz z niesprzedaną prasą.
Uczestnicząca w dyskusji Wioletta Czarnecka z Urzędu Marszałkowskiego w Kielcach zaznaczyła, że w województwie świętokrzyskim nie ma większego problemu z używanym sprzętem - jest on oddawany znajomym lub za pomocą ogłoszeń w mediach, a wystawiony do śmietnikowej altanki - szybko znika.
Przedstawiciel jednej z największych w regionie grup kapitałowych zaznaczył, że sprzęt w spółkach używany jest przez kolejnych pracowników do momentu, gdy już nie nadaje się do użytku. Nie ma też problemu z pozbyciem się sprzętu biurowego i mebli - potrzebujące szkoły i świetlice "ustawiają się w kolejce".
Bank Drugiej Ręki działa od blisko 10 lat wspierając inne organizacje pożytku publicznego. Pozyskuje dla nich dary rzeczowe od firm, np. komputery, które następnie wyposaża w legalne oprogramowanie uzyskiwane po symbolicznych kwotach.
Z Bankiem Drugiej Ręki współpracowało dotychczas 500 organizacji i 600 firm - darczyńców. Na stronie www.daryrzeczowe.pl pojawiło się w ostatnich trzech miesiącach 300 ogłoszeń.pap, em
Nowa stara TVP – więcej na blogu Wojciecha Wencla