Polak wszedł do Panteonu "Kalevali"

Polak wszedł do Panteonu "Kalevali"

Adam Korpak - twórca z Krakowa mieszkający 200 km od Helsinek - rysuje od 22 lat dla czytelników "Helsingin Sanomat". To zajęcie obciążające - jak przyznaje - bo wymusza stałą gotowość do pracy, ale dzięki niemu dane mu było zilustrować fiński epos narodowy "Kalevala" i wejść do "Panteonu" Finów.
Przed 150. rocznicą historycznego wydania "Kalevali", która przypadła w 1999 r. Fińskie Towarzystwo Literackie zaproponowało Adamowi Korpakowi - znanemu ilustratorowi największej gazety w Finlandii - zilustrowanie uwspółcześnionej wersji narodowego eposu. "To było dla mnie zaskoczenie, ale zgodziłem się chętnie, bo to jest wielki splendor" - powiedział artysta.

Jak zaznaczył, książka spotkała się z entuzjastycznym przyjęciem przez krytyków; nie tylko ze względu na ilustracje, lecz również dlatego, że została "przepisana" przez znanego poetę fińskiego Kaia Nieminena, który tak unowocześnił archaiczny język dzieła, że ułatwił jego czytanie i zrozumienie młodemu pokoleniu Finów.

Zaproszony do Towarzystwa "Kalevali"

"+Kalewala+ to wielkiej miary epos, porównywalny z +Iliadą+ i +Odyseą+ Homera. Po zilustrowaniu tej książki zostałem zaproszony - przez założone przed stu laty Towarzystwo Kalevali - w poczet jego członków i w ten sposób wszedłem na stałe do tego Panteonu oficjalnych kalevalowców, którzy się w jakiś sposób wykazali w tej dziedzinie" - oznajmił grafik.

Towarzystwo Kalevali spotyka się na specjalnych imprezach i świętach. Główne - Dzień Kalewali - obchodzone jest 28 lutego. W 2010 roku zbiegnie się ono z zamknięciem wystawy ilustracji Adama Korpaka do fińskiego eposu, otwartej 18 grudnia w Muzeum Narodowym w Kielcach.

Pierwsza edycja "Kalewali", węższa, ukazała się w 1835 roku, zebrana i zredagowana przez Eliasa L"nnrota, na podstawie ludowych poezji śpiewanych, z terenu Finlandii i Karelii. Te poetyckie pieśni, utrwalone w specjalnym metrum ośmiozgłoskowym, były ustną tradycją ludów mówiących bałto-fińskimi narzeczami już od ponad dwóch tysięcy lat.

Gdy epos pojawił się w druku pierwszy raz, Finlandia była już od ćwierćwiecza autonomicznym księstwem rosyjskim. Przedtem stanowiła część królestwa szwedzkiego. Pierwsze wydanie "Kalevali" uważa się za punkt zwrotny w kulturze i historii języka fińskiego. Epos spotkał się też z dużym zainteresowaniem poza granicami Finlandii; okazało się bowiem, że nieznani dotąd wśród innych narodów europejskich Finowie mają swoją niezależność kulturową. Autorem najnowszego przekładu polskiego jest Jerzy Litwiniuk.

Ilustracje w trzy miesiące

Złożone polskiemu grafikowi zamówienie helsińskiego wydawnictwa Suomalainen Kirjallisuuden Seura zostało wykonane w ciągu trzech miesięcy. "Zrobiłem rysunki "a vista", techniką pędzla japońskiego, czyli szybkim sposobem ilustrowania temperą. Powstało ogółem około tysiąca ilustracji; 400 z nich zostawiłem i spośród nich wybrałem ponad sto do książki. Reszta trafiła do kosza" - wspomina autor.

Kanon ilustracji do "Kalevali" wyznaczył Aksel Gallen-Kallel - fiński Jan Matejko. Po nim namnożyło się wiele ilustracji podobnych lub skopiowanych. Fińskie Towarzystwo Literatury poprosiło Polaka o przełamanie tej tradycji. "Ponieważ nie miałem emocjonalnego stosunku ani do +Kalevali+ ani do Gallen-Kallela, łatwiej mi było przejść do innego +genre'u+" - mówi nasz ilustrator "Kalevali".

Pomógł... socjalizm

W jego opinii, przydatne okazały się pewne wartości, które wyniósł żyjąc w ojczyźnie przez długi okres czasu w poprzednim ustroju. "Mieliśmy w Polsce okupację niemiecką, potem sowiecką, toteż żeby przekazać pewne wiadomości, trzeba było je kamuflować w tekstach, które nie mówiły o fakcie, ale niosły treść między wierszami. Ponadto uczono nas podwójnej moralności, odkrywania podwójnego dna, myślenia w sposób przewrotny. To wszystko ja zastosowałem w swoich rysunkach" - powiedział plastyk.

Podkreślił, że różnił go od ilustratorów fińskich - którzy są bardzo dobrzy i profesjonalni - zwłaszcza sposób myślenia. Oni są w nim bowiem prostoduszni. "To dało mi tę przewagę, której nie mogli osiągnąć Finowie" - wyjaśnił tajemnicę swojego fińskiego sukcesu.

Dodał, że dla przybliżenia środków wyrazu użytych w "Kalevali" w swoich ilustracjach zaznaczył właściwie tylko połowę rysunku, a drugą połowę zostawił w domyśle dla czytelnika, który odczytuje z białego papieru resztę. "Ja znaczę tylko +trasę+, po której on może śledzić. To jest bardzo ostra czerń; z tego względu, że ją chciałem skontrastować z szarością tekstu, żeby to miało jakiś kolorowy wydźwięk. Dzięki temu, mimo czarno-białego druku, został uzyskany koloryt" - opisuje swą technikę graficzną ilustrator.

Według niego, "Kalewala" jest ilustrowana całkiem inaczej, niż "Mielipide" czyli "Opinie" - strona w "Wiadomościach Helsińskich", na której pojawiają się rysunki Korpaka nawiązujące do tekstów czytelników.

"To jest zupełnie inny rodzaj ilustracji; ona jest +szybka+ mam niekiedy tylko dwie godziny na zrobienie jej, dlatego nie mam czasu na bardzo dokładne rysunki. One muszą być bardzo wymowne. Wybrałem rysowanie węglem drzewnym - taki sposób atawistyczny niemal. Rysuję ręcznie, ale wszystko skanuję i obrabiam w komputerze, a potem wysyłam do gazety w formie elektronicznej" - informuje grafik.

Na kolumnie "Mielipide" publikowane są listy i wypowiedzi czytelników - piszą tam i sprzątaczki i ministrowie. "Po 22 latach powinienem być z tego powodu zdeprecjonowany, bo tam są wszystkie negatywne opinie. Ktoś narzeka na jakieś uchybienia w systemie, inny na bolączki i to wpływa przygnębiająco na psychikę. W każdym razie ja jakoś się uratowałem i mam to chyba już za sobą" - ocenia artysta.

Rysunkowy rebus filozoficzny

Jak mówi, czyta każdy tekst, żeby wyłowić z niego co jest problemem, co autora boli po prostu. "Dlatego te rysunki nie są karykaturą, ani nie są dowcipnym interpretowaniem rzeczywistości. Są jakby filozoficznym rebusem, rozszerzającym problematykę do całości. W związku z tym krytycy uważają, że moje rysunki są uniwersalne, i że mogą być odczytywane wszędzie, bo one się nie wiążą z tekstem" - mówi o swojej pracy ilustratora gazetowego grafik, który jest z wykształcenia architektem wnętrz.

Jak podkreśla, współpraca z "Wiadomościami Helsińskimi" otworzyła mu szansę - po pięciu latach od czasu jak w 1974 roku przyjechał do Finlandii na zaproszenie wielkiego biura architektonicznego, mógł z tej pracowni odejść i zrezygnować z pracy zespołowej.

Adam Korpak (ur. 1936) architekt, grafik, malarz, ilustrator, studiował w krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych na Wydziale Architektury Wnętrz. Tam też później pracował jako pedagog w latach 1968-1974. W Studio Nurmesniemi współpracował przy wielu projektach architektonicznych na terenie Finlandii i Szwecji. W ramach pracy i stypendiów podróżował po wielu kontynentach.

Od 1978 roku pracuje we własnym studio jako grafik dla wydawnictw z Finlandii i Szwecji. Projektuje plakaty, okładki, ilustracje książkowe i prasowe oraz rysunki satyryczne. Uczestniczy także w wystawach zbiorowych i indywidualnych w Europie, USA i Japonii. W 2002 roku został nagrodzony na konkursie Satyry Europejskiej we włoskim Forte dei Marmi, w grupie 15 najlepszych ilustratorów UE. Pracuje i mieszka z rodziną na archipelagu wysp w południowo-zachodniej części Finlandii.

em, pap

Czytaj także

 0