- Wszystkie doki zostały ewakuowane. Na miejscu jest tylko policja, strażacy i sanitariusze. Nikt z załogi Chopina nie ucierpiał, ale jest groźnie, ponieważ ewakuowano część miasta w pobliżu portu. Nad magazynami portowymi unoszą się gęste kłęby dymu - powiedział naoczny świadek wydarzenia Piotr Dobroniak z redakcji tygodnika "Cooltura".
- Istnieje ryzyko dalszej nieprzewidzianej zwłoki w montowaniu rei. Będę dzwonił do budowniczego, by potwierdzić termin - zaznaczył przedstawiciel armatora - Europejskiej Wyższej Szkoły Prawa i Administracji w Warszawie - Bartłomiej Skwara. Reje z żaglami znajdują się na nabrzeżu w odległości 50-70 m od miejsca odgrodzonego przez straż pożarną. - Jeżeli założą nam reje to termin wypłynięcia z portu zależeć będzie tylko od prawników i zdjęcia aresztu nałożonego na statek przez Sąd Admiralicji (na wniosek prawników reprezentujących kuter Nova Spiro, którego właściciel domaga się zapłaty za akcję ratunkową - red.) - dodał Skwara. - Na obecnym etapie sprawa idzie o sumę i formę zabezpieczenia roszczeń właściciela kutra w stosunku do Fryderyka Chopina - wyjaśnił Skwara.
Remont statku zlecono miejscowej stoczni, a koszty napraw pokrył ubezpieczyciel - PZU. Właściciel kutra chce od armatora wysokiej rekompensaty w wys. 300 tys. USD, co odpowiada jednej trzeciej - połowie wartości statku. O tym, ile faktycznie dostanie, zdecyduje sąd.
zew, PAP