Niespodzianka w Gdyni. Arka gra dalej

Niespodzianka w Gdyni. Arka gra dalej

Dodano:   /  Zmieniono: 
Wybrzeże okazało się niezbyt gościnne dla grających w Pucharze Polski zespołów T-Mobile Ekstraklasy. We wtorek w 1/8 finału odpadł Górnik Zabrze (w Wejherowie 0:1 z III-ligowym Gryfem), a w środę wyeliminowana została w Gdyni Polonia Warszawa, która uległa Arce 1:3 (0:2).
Obie te drużyny zostały przed swoimi meczami zakwaterowane w Hotelu Mistral Sport w Gniewinie, który jest jednym z centrów pobytowych podczas UEFA Euro 2012.

Przed pucharową konfrontacją gospodarze byli na fali - zespół prowadzony przez trenera Petra Nemca nie doznał porażki, wliczając w to mecz 1/16 finału PP z Olimpią w Elblągu, w ośmiu kolejnych spotkaniach (trzy ostatnie wygrał). Nie zmienia to faktu, że faworytem byli goście. Tym bardziej, że w porównaniu do  poprzedniego meczu z Górnikiem Zabrze trener Jacek Zieliński dokonał tylko jednej zmiany w składzie. Zamiast Łukasz Piątka wystawił Marcina Baszczyńskiego, który zagrał na środku obrony, natomiast na miejsce Piątka na środek drugiej linii przesunięty został Tomasz Jodłowiec.

Z wyjściową jedenastką specjalnie nie eksperymentował także trener Arki. Na środku defensywy zamiast kontuzjowanego Omara Jaruna pojawił się Krzysztof Łągiewka, natomiast w bramce Marcina Juszczyka zastąpił Maciej Szlaga. Poza tym czeski szkoleniowiec zrezygnował tylko z wystawienia młodzieżowca, którego zastąpił Mirko Ivanovski. I właśnie Macedończyk już w czwartej minucie mógł i powinien pierwszy wpisać się na listę strzelców. Na pierwszą bramkę kibice nie musieli jednak długo czekać. W  17. minucie Sławomir Mazurkiewicz ograł dwóch polonistów, a następnie zdecydował się na uderzenie z 25 metrów. Strzał stopera Arki był co prawda silny, ale piłka zmierzała wprost w  Michała Gliwę, który zaskoczył wszystkich i zamiast ją złapać, przepuścił do siatki.

Goście nie sprawiali wrażenie szczególnie przejętych stratą gola -  nie zmienili nic w swojej taktyce i nadal spokojnie rozgrywali piłkę, kiedy w 29. minucie otrzymali drugi cios. Tym razem z  prawej strony dośrodkował Marcin Radzewicz, a pozostawiony bez opieki Tomasz Jarzębowski ładnym strzałem w długi róg podwyższył wynik. W przerwie musiało dojść w szatni Polonii do ostrej reprymendy ze  strony trenera Zielińskiego, bowiem jego podopieczni zagrali w drugiej połowie zdecydowanie szybciej oraz agresywniej. Już pierwsza ich akcja po  wznowieniu gry zakończyła się zdobyciem bramki. Tuż przed polem karnym Mazurkiewicz sfaulował Grzegorza Bonina. Przed wykonaniem rzutu wolnego dość długo trwały przepychanki z  udziałem zawodników obu zespołów i Aleksander Todorovski miał sporo czasu, aby skoncentrować się przed strzałem - przy efektownym i precyzyjnym uderzeniu Macedończyka Szlaga nie miał szans na skuteczną interwencję.

W 72. minucie powinien być remis, ale Szlaga z Łągiewką wspólnie uratowali gospodarzy przed stratą gola, kiedy w dogodnej sytuacji po  uderzeniu z dystansu Dorde Cotry znalazł się Edgar Cani. Ta  niewykorzystana okazja natychmiast się zemściła; wynik tego emocjonującego spotkania ustalił Ivanovski, który nie chciał być gorszy od swojego rodaka Todorovskiego. W kontrataku macedoński napastnik gospodarzy nie dał się dogonić trzem rywalom i płaskim strzałem po raz trzeci pokonał Gliwę.

pap, ps