W mieście, w którym jest ponad 1900 kawiarni, Cafe Havelka ma szczególną pozycję. Cieszy się niesłabnącym powodzeniem, mimo że nie oferuje szczególnych luksusów. Stoły poprzypalane są tam papierosami a marmurowe blaty wytarte przez łokcie pokoleń bywalców. Na ścianach widnieją podpisy bardziej i mniej znanych gości, wiszą też obrazki pozostawione przez ubogich artystów, którzy płacili nimi za filiżankę gorącej kawy. Jeszcze do niedawna na sali były popielniczki, mimo oficjalnego zakazu palenia tytoniu w lokalach publicznych. Havelka, który stale nadzorował swój lokal siedząc na wyściełanej brokatem sofie, polecił jednak je wycofać.
Havelka, syn szewca, otworzył swoją kawiarnię w 1938 r. ale już po roku został wcielony do armii hitlerowskiej. Zdołał jednak przeżyć, mimo, że wysłano go m. in. na front wschodni. W 1945 lokal został ponownie otwarty w zniszczonym działaniami wojennymi Wiedniu dla wygłodniałych i zziębniętych mieszkańców miasta. - Przyszli jak tylko zobaczyli dym wydobywający się z rury kominowej. Była to oznaka, że przynajmniej my mamy coś gorącego. Niektórzy siedzieli cały dzień nad szklanką wody aby tylko móc przebywać w ciepłym pomieszczeniu - opowiadał Havelka w 2001 r. w wywiadzie dla Associated Press.
Havelka wstawał wówczas przed świtem i szedł przez 2 godziny do podmiejskich lasów aby nazbierać drewno do pieca. W tych trudnych czasach kwitł handel wymienny, w tym przemycanymi papierosami i puszkami amerykańskich konserw wojskowych. Do śmierci żony w 2005 r. Havelkowie pracowali przez 14 godzin dziennie. Lokal otwierał wcześnie rano Leopold a żona zamykała go o 2 nad ranem, potem ślęcząc do świtu nad księgami rachunkowymi. Mimo, że w ostatnich latach prowadzenie lokalu przejęli członkowie rodziny, Havelka odwiedzał go regularnie jeszcze do późnych lat 90. swego życia. 11 kwietnia ukończył 100 lat, był jednak już zbyt słaby aby uczestniczyć w uroczystości.
- To był mój dom kiedy byłem w Wiedniu - powiedział o Cafe Havelka 75-letni Holender Robert de Clercq, który po raz pierwszy odwiedził ten lokal 42 lata temu.
zew, PAP