Proces Jacka U. toczył się przez pół roku z całkowitym wyłączeniem jawności; ujawniona została tylko sentencja wyroku, a uzasadnienie decyzji sądu pozostało tajne. Sąd podjął taką decyzję z uwagi na drastyczne okoliczności zbrodni i dobre imię ofiary. Do zbrodni doszło pod koniec 2010 roku. Ewelina nie dotarła z domu do szkoły, choć do pokonania miała zaledwie kilkaset metrów. Prokuratura ustaliła, że Jacek U. celowo potrącił autem dziewczynkę jadącą rowerem, a następnie wywiózł do lasu w sąsiedniej gminie. Porywacz wykorzystał nastolatkę seksualnie i zamordował. Zwłoki, porzucone niedaleko lokalnej drogi wiodącej do lasu, znaleziono przypadkiem.
Policjanci wpadli na trop zabójcy dopiero po odnalezieniu ciała Eweliny. Skojarzyli jej zaginięcie z nietypową sprawą rzekomego uprowadzenia Jacka U. 26-letni mężczyzna ze wsi Dobre koło Radziejowa nie wrócił z pracy w masarni na terenie gminy Dąbrowa Biskupia (w tym rejonie znaleziono zwłoki dziewczynki). Rodzina zgłosiła zaginięcie, a jeden z kolegów dostał od mężczyzny sms-a z informacją, że został porwany.
Kilka dni później Jacka U. zatrzymano we Włocławku, w pobliżu jego spalonego samochodu. Twierdził, że był uprowadzony, a nieznani mężczyźni przez kilka dni wozili go w bagażniku auta; następnie został zmuszony do podpalenia samochodu. Zachowywał się jednak nietypowo i trafił na oddział psychiatryczny szpitala, skąd odebrała go rodzina. Jacek U. przyznał się do uprowadzenia, zgwałcenia i zabójstwa Eweliny. Biegli psychiatrzy uznali, że w chwili dokonania zbrodni był w pełni poczytalny.
ja, PAP