Kobiety z komunistycznej elity

Kobiety z komunistycznej elity

Wanda Wasilewska (fot. Wikipedia)
Wanda Wasilewska, Julia Brystygierowa, Zofia Gomułkowa, Stasia Gierek, Nina Andrycz - to niektóre bohaterki niedawno wydanej książki "Kobiety władzy PRL" Sławomira Kopra, który odsłania życie prywatne partyjnych dygnitarzy.

Specyfiką obyczajową życia politycznego krajów bloku sowieckiego była niemal zupełna nieobecność żon przywódców partyjnych w życiu politycznym. Kobiety trafiały do polityki jako działaczki - jak Wanda Wasilewska - ale jako małżonki polityków najczęściej pozostawały w cieniu. Sławomir Koper w książce "Kobiety władzy PRL” odsłania życie prywatne partyjnych dygnitarzy.

Bolesław Bierut nigdy nie rozwiódł się ze swoją pierwszą żoną, Janiną Górzyńską, jednak nie mieszkali razem już w latach 30. Janina, pisząc do męża, tytułowała go w listach "panem prezydentem". Obowiązki pierwszej damy u boku towarzysza Tomasza pełniła Wanda Górska, podczas okupacji jego łączniczka, potem sekretarka. Razem podróżowali i pławili się w luksusach. Józef Światło w swoich relacjach dla Wolnej Europy doliczył się aż dziesięciu rezydencji oddanych do ich dyspozycji; były to m.in. wspaniałe wille w Konstancinie, Sopocie, Karpaczu. Górska ubierała się w ubrania sprowadzane z Zachodu, chodziła w kosztownych futrach. To za czasów Bieruta wprowadzono system specjalnych sklepów dla ludzi władzy PRL, gdzie można było dostać towary niedostępne dla zwykłych obywateli.

Ascetyczny Gomułka

Zupełnie inny styl wyznawał Władysław Gomułka, który słynął z upodobania do ascezy, był tak oszczędny, że papierosy dzielił na pół, a szczególną niechęć przejawiał wobec "manii chłeptania kawy". Jego małżonka przeciwnie - uwielbiała "małą czarną" i za plecami męża sprowadzała ją z zagranicy. Gomułkowie nie prowadzili w zasadzie życia towarzyskiego, na swobodną zabawę pozwalali sobie raz do roku, z okazji sylwestrowego balu w gmachu KC. Towarzysz Wiesław tańczył z przodownicami pracy, pijąc nie burżuazyjnego szampana, ale swojską Czystą Wyborową.

Gomułka uchodził za antysemitę, ale jego żoną była pochodząca z ubogiej, żydowskiej rodziny Liwa Szoken. W ostatnich miesiącach wojny pracowała w wydziale kadr KC PPR i nadzorowała zmiany nazwisk towarzyszy żydowskiego pochodzenia, tak aby w społeczeństwie nie budziły negatywnych skojarzeń. Ją samą zaczęto nazywać "towarzyszką Zofią". Podczas kampanii antysemickiej w 1968 roku zagrożeni działacze szukali u niej obrony, ona jednak uznała, że czystki są potrzebne i osobiście doprowadziła do usunięcia z PZPR przynajmniej jednego "syjonisty" - Emmanuela Planera.

Córka przyjaciela Piłsudskiego

Wanda Wasilewska, córka bliskiego przyjaciela Józefa Piłsudskiego z PPS-u, sama przyznawała, że zakochuje się w mężczyznach głupszych i mniej wykształconych od niej. Wat opisywał ją jako "twardą, suchą, grubokostną kobietę o szerokiej, płaskiej twarzy, dużych i silnych oczach, która dyskutowała płomiennie". Drugi z jej trzech mężów, krakowski robotnik, Marian Bogatko został w 1940 roku we Lwowie zamordowany przez NKWD z rozkazu partyjnych towarzyszy żony, ale nie zniechęciło to Wasilewskiej do komunistów. Związała się potem z ukraińskim pisarzem Aleksandrem Korniejczukiem, który ją stale zdradzał. Koper podaje mało znaną informację, że w ostatnich latach życia Wasilewska popadła w dewocję i wszystkie swoje pieniądze zapisała na kościół polski w Kijowie.

Pod koniec życia z kościołem związała się też Julia Brystygier, zwana Krwawą Luną, która z wyjątkowym okrucieństwem torturowała mężczyzn w stalinowskich więzieniach UB. Uchodziła za nimfomankę i sadystkę. Z pochodzenia Ż ydówka, z przekonań - komunistka, na początku lat 60. związała sie z katolickim Towarzystwem nad Ociemniałymi w Laskach. Wedle niektórych źródeł przyjęła nawet chrzest.

Berman mdleje ze strachu

Wśród nakreślonych przez Kopra portretów jest też Nina Andrycz, żona Józefa Cyrankiewicza, która zgodziła się na ten związek pod dwoma warunkami - że małżeństwo nie wpłynie na jej karierę teatralną i że pozostanie bezdzietna. Stalin polubił Ninę Andrycz i podczas pierwszej wizyty na Kremlu, podarował jej wspaniałe futro z norek, którego podobno nigdy nie założyła. Podczas innej wizyty Cyrankiewiczów na Kremlu pani premierowa niespodziewanie wróciła do Warszawy, aby wystąpić w teatrze. Wśród członków polskiej delegacji wywołało to panikę, bo tego dnia miała się odbyć bankiet z udziałem Stalina. Jakub Berman zemdlał ze strachu. Tymczasem Stalin przyjął ten "afront" ze spokojem i miał powiedzieć, że "ta kobieta musi lubić swoją pracę".

Stanisława Gierek spełniała się jako gospodyni domowa wychowując synów, sama sprzątała i gotowała, w domu jednak to ona sprawowała władzę. Znajomi Gierków uważają, że miała na męża wielki wpływ i że bardzo liczył się z jej zdaniem. W ówczesnej Polsce krążyły legendy o sumach, jakie Stasia Gierkowa przepuszczała na zakupach w Wiedniu, Koper uważa, że nie były one bezpodstawne. "Gierek miał opinię najbardziej leniwej osoby w państwie - cytuje Koper Karynę Andrzejewską. - Ci, którzy go znali opowiadali, że marzył tylko o jednym - żeby jak najszybciej wyjść z gmachu KC, pojechać do domu, zamienić buty na kapcie i zasiąść przed telewizorem".

Burzliwy związek

Pierwsza żoną Mieczysława Rakowskiego była znana skrzypaczka Wanda Wiłkomirska, która spędzała wiele czasu na tournee artystycznych. W tym czasie Rakowski zaangażował się w związek z aktorką Elżbietą Kępińską, który ciągnął się przez kilkanaście lat, a Rakowski nie umiał podjąć decyzji, z którą kobietą chce być. Ten związek był bardzo burzliwy, przez ponad dekadę trwał niekończący się kołowrót zerwań, powrotów i kłótni. W końcu Rakowski się rozwiódł i zamieszkali razem, a Kępińska doświadczyła jako partnerka Rakowskiego ostracyzmu ze strony innych aktorów. Pobrali się dopiero w 1985 roku.

Sławomir Koper ze względu na ograniczenia wydawnicze nie napisał o wielu ciekawych postaciach takich jak Barbara Jaruzelska, Maria Kiszczak czy partnerki Jerzego Urbana. Zapowiada jednak, że przedstawi je w kolejnych częściach cyklu poświęconego elitom PRL-u, którą książka "Kobiety władzy PRL" otwiera. Książka ukazała się nakładem wydawnictwa Czerwone i Czarne.

jl, PAP

Czytaj także

 1
  • karol   IP
    Trele morele! Teraz też są sklepy gdzie zwykły obywatel nie ma wstępu, bo nie ma tyle pieniędzy aby tam cokolwiek kupić. Niektórzy złodzieje w Polsce też teraz mają pałace i wille i też nie rozwodzą się bo kościół tego zabrania! A ONI są bardzo wierzący!
    Wszystko po staremu.