Na polu w okolicach Rzeszowa znaleziono prawie 3-metrową anakondę żółtą. Zwierzę było wychłodzone i poranione – podaje tvn24.pl
– W tej chwili poszukujemy właściciela – powiedziała Anna Klee z podkarpackiej policji. – Za wcześnie jeszcze mówić czy wąż został porzucony czy komuś uciekł – dodała.
Gada w czwartek rano znaleźli rolnicy na polach w okolicach Przysietnicy (woj. podkarpackie). Zawiadomili straż pożarną i policję, ale żadna ze służb nie podjęła się interwencji. Ostatecznie zwierzę trafiło do lecznicy w Przemyślu. – Takie okazy można kupić na czarnym rynku. Osoby prywatne mają bardzo duże trudności z uzyskaniem pozwolenia na posiadanie anakondy – wyjaśnił Radosław Fedaczyński z lecznicy dla zwierząt "Ada".
Znaleziony okaz wcześniej został poraniony przez maszynę polową. Zwierzę było wychłodzone i poranione, a do ran dostała się infekcja. Mimo że wąż był osłabiony i leżał w miejscu 2-3 dni, mógł zaatakować człowieka. – Gdyby znalazła ją stosunkowo niższa osoba i byłaby sama, mogłoby się to skończyć tragicznie – stwierdził Fedaczyński i dodał, że znaleziona anakonda to samica, która spodziewa się potomstwa.
TVN24.pl
Gada w czwartek rano znaleźli rolnicy na polach w okolicach Przysietnicy (woj. podkarpackie). Zawiadomili straż pożarną i policję, ale żadna ze służb nie podjęła się interwencji. Ostatecznie zwierzę trafiło do lecznicy w Przemyślu. – Takie okazy można kupić na czarnym rynku. Osoby prywatne mają bardzo duże trudności z uzyskaniem pozwolenia na posiadanie anakondy – wyjaśnił Radosław Fedaczyński z lecznicy dla zwierząt "Ada".
Znaleziony okaz wcześniej został poraniony przez maszynę polową. Zwierzę było wychłodzone i poranione, a do ran dostała się infekcja. Mimo że wąż był osłabiony i leżał w miejscu 2-3 dni, mógł zaatakować człowieka. – Gdyby znalazła ją stosunkowo niższa osoba i byłaby sama, mogłoby się to skończyć tragicznie – stwierdził Fedaczyński i dodał, że znaleziona anakonda to samica, która spodziewa się potomstwa.
TVN24.pl
