Przywłaszczenie dzika na służbie

Przywłaszczenie dzika na służbie

Dodano:   /  Zmieniono: 
Do 10 lat więzienia grozi dwóm policjantom ze słupskiej "drogówki", podejrzewanym o  przywłaszczenie... dzika.
29-letni Wojciech P. i 32-letni Dariusz Z. zostali oskarżeni o niedopełnienia obowiązków i przekroczenie uprawnień służbowych w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. Według prokuratury, obaj "bezprawnie weszli w posiadanie zwierzyny łownej".

Zawieszeni w czynnościach służbowych policjanci nie przyznają się do stawianych im zarzutów. Odmówili też składania wyjaśnień.

Jesienią 2003 r. autobus, którym jechała wycieczka szkolna, potrącił dzika na drodze niedaleko Słupska. Kiedy kierowca zorientował się, że poturbowany dzik jeszcze żyje, wezwał policję. Na miejsce przyjechali Wojciech P. i Dariusz Z., którzy zajęli się m.in. oględzinami uszkodzonego pojazdu.

Kierowca i wychowawcy pokazali policjantom, gdzie leży dzik, po czym funkcjonariusze poprosili szofera, by odjechał około 100 metrów dalej. Zwierzę wówczas jeszcze żyło. Kiedy autobus zatrzymał się w miejscu wskazanym przez policjantów, jedna z wychowawczyń usłyszała strzał. Po chwili funkcjonariusze wezwali kierowcę, który stwierdził, że zwierzę już się nie rusza. Zapytał funkcjonariuszy, co się z nim stanie. Policjanci odpowiedzieli mu, żeby się o nic nie martwił, bo powiadomione zostaną odpowiednie służby, które zajmą się dzikiem. Autobus odjechał, a policjanci sami zajęli się zabitym zwierzęciem.

O przywłaszczeniu dzika przez funkcjonariuszy powiadomiła komendę policji w Słupsku osoba dzwoniąca na numer "Crime Stoppers", pod którym można anonimowo zgłaszać informacje o przestępstwach.

Tuż po tym śledczy zajęli się dokumentacją sporządzoną przez funkcjonariuszy w związku z kolizją. Jeden z nich napisał w  służbowym notatniku, że po przyjeździe na miejsce zdarzenia przeszukali teren, ale zwierzęcia tam nie znaleźli. W notesie drugiego była tylko notatka, że opis dotyczący kolizji sporządził kolega.

Akt oskarżenia w tej sprawie został skierowany do sądu rejonowego - poinformował Robert Firlej ze słupskiej prokuratury rejonowej.

em, pap