Szpitale wyszły na ulicę (aktl.)

Szpitale wyszły na ulicę (aktl.)

Około 5 tys. pracowników szpitali i przychodni protestowało w środę w Warszawie. Demonstrujący domagali się m.in. renegocjacji kontraktów z NFZ oraz wypłaty zaległych podwyżek.
"Większość szpitali w Polsce jest zadłużona. Pomysłem rządu na  oddłużenie szpitali była restrukturyzacja, która polega wyłącznie na tym, że zwalnia się pracowników, a długi i tak wciąż rosną. Restrukturyzacja w obecnej formie prowadzi do zagłady zakładów opieki zdrowotnej" - powiedziała jedna z uczestniczek protestu, pielęgniarka ze szpitala w Żyrardowie Teresa Lefelt.

"Jeżeli ktoś mówi, że wciąż można zwalniać pracowników placówek medycznych i zamykać kolejne szpitale, to kłamie. Nie może być więcej ograniczeń w służbie zdrowia, bo grozi to  niebezpieczeństwem dla pacjentów i pracowników ochrony zdrowia" -  mówił prezes Naczelnej Rady Lekarskiej Konstanty Radziwiłł.

Delegacja protestujących spotkała się w gmachu Kancelarii Prezesa Rady Ministrów z prezesem NFZ Lesławem Abramowiczem, ministrem zdrowia Wojciechem Rudnickim oraz wicepremier Izabelą Jarugą- Nowacką. Po tych rozmowach delegaci zaapelowali do dyrektorów placówek służby zdrowia o wypowiadanie kontraktów podpisanych z  Narodowym Funduszem Zdrowia.

Gdy prezes ZPP Ludwik Węgrzyn powiedział do zgromadzonych przed gmachem pracowników szpitali: "rząd zadeklarował wolę dialogu", jego wypowiedź przyjęto śmiechem.

Węgrzyn mówił też, że przedstawiciele rządu zadeklarowali uregulowanie sprawy wypłaty podwyżek z tytułu ustawy 203 z 2000 roku. "Sprawa załatwiona ma być do końca maja, ale czy tak się stanie, zależeć będzie od tego, czy ten rząd będzie istniał" -  podkreślił. (W ustawie tej przyznano wszystkim pracownikom publicznych ZOZ-ów podwyżki w wysokości 203 złote w 2001 r. i 171 zł w roku następnym, nie wskazując jednak źródła finansowania).

Zdaniem przewodniczącej Sekretariatu Ochrony Zdrowia KK NSZZ "Solidarność" Marii Ochman, ustawa 203 jest "probierzem uczciwości rządu". "Od załatwienia tej sprawy uzależniamy dalsze rozmowy z  rządem i Funduszem, ponieważ wszystkie problemy służby zdrowia zaczynają się od +203+" - podkreśliła.

Podczas konferencji prasowej po zakończeniu manifestacji Węgrzyn zapowiedział, że przed końcem maja, jeżeli nie zostaną wypłacone podwyżki, zdecydowana większość powiatowych szpitali wypowie umowy z NFZ.

Zaznaczył, że same deklaracje rządu o chęci rozwiązania problemu nie wystarczą. "Umowy będą wypowiadane, ponieważ jest to argument pracowników służby zdrowia, który najskuteczniej zmobilizuje rząd do zrealizowania deklaracji złożonych w środę przez jego przedstawicieli" - podkreślił.

Według Marka Wójcika ze Związku Powiatów Polskich, zadłużenie około 550 powiatowych szpitali z tytułu podwyżek wynosi obecnie 3,5 mld złotych.

Zdaniem prostujących, zabiegając o pieniądze dla siebie i swych placówek, walczą też o dobro pacjenta. "Jestem zagrożeniem dla  pacjenta. Pracuję po 12 godzin na dobę. Pacjent istnieje tylko na  papierze. W takim szpitalu sama nie chciałabym się leczyć" -  powiedziała pielęgniarka ze szpitala w Stargardzie Szczecińskim, która chciała zachować anonimowość

Przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Lekarzy Krzysztof Bukiel powiedział o środowej manifestacji, że była ona pogrzebem służby zdrowia.

em, oj, pap

Czytaj też: Do szpitala z grubym portfelem

Czytaj także

 0