Nakręcony przez brytyjską telewizję publiczną BBC serial "Mała
Brytania" to ciąg skeczy charakteryzujących się często pieprznym
humorem. Zyskał ogromną popularność w Wielkiej Brytanii i w innych
krajach.
W wyemitowanym w piątek w TVP2 odcinku nowy pastor odwiedził
stragan z akcesoriami erotycznymi, prowadzony przez jedynego
jawnego geja w wiosce. Stragan wzbudził też zainteresowanie pewnej
staruszki. Straganiarz gej myślał, że ksiądz jest oburzony jego
stoiskiem i oskarżył go o złe intencje. Pastor zapewnił go jednak
o swojej tolerancji wobec osób o innej orientacji i na tym
zakończyła się polska wersja odcinka.
REKLAMA
W oryginale wygląda to jednak inaczej. W finale scenki okazuje
się, że sam duszpasterz jest homo. Podchodzi do niego jego
partner, który wybrał się na stragan po erotyczne akcesoria. Obaj
najpierw się całują, a potem czule obejmują. Stojąca obok
staruszka kwituje to niewybrednymi żartami. Cała ta scena poszła w
TVP pod nóż.
- To są po prostu praktyki cenzorskie, zakazane w Polsce i w Unii
Europejskiej. Poruszę tę sprawę na najbliższym posiedzeniu rady
programowej TVP, której jestem członkiem - mówi poseł Gadzinowski.
Władze TVP zapewniają, że chodzi o obronę wrażliwości widzów.
- Serial ma charakter satyryczny, prześmiewczy. Decydując się na
pokazanie go polskiej widowni, mieliśmy na uwadze różnice w
mentalności i wrażliwości Polaków i Brytyjczyków. To, co jest
dopuszczalne nawet w brytyjskiej telewizji publicznej, może razić
polskich widzów - mówi gazecie Aneta Wrona, rzeczniczka TVP.