Ostatnie łączone posiedzenie komisji obrony i spraw
zagranicznych dotyczyło niedawnych rosyjsko-białoruskich manewrów Komorowski
przyznał tam, że, dzieląc ćwiczenia na dwa pozornie odrębne segmenty
„Zapad" i „Ładoga”, Moskwa de facto oszukała
międzynarodowe organizację. „Fakt podzielenia ćwiczeń na dwa, choć były to
jedne manewry z punktu widzenia wojskowego, to trick rosyjski. Podzielenie
ćwiczeń na dwa pozwoliło pokazać, że ich skala jest mniejsza. Odbywały się
również ćwiczenia na południu Rosji” – stwierdził wiceszef MON.
Komorowski przyznał również, że manewry tylko teoretycznie miały
obronny charakter. „Jesteśmy zaniepokojeni tym, że na taką skalę, z
użyciem takiej ilości sił i komponentu lądowego, morskiego oraz powietrznego
odbywały się te ćwiczenia. To pokazuje, że jest potencjalne zagrożenie z tamtej
strony i, co więcej, jest ono ćwiczone. (…) Fakt, że ćwiczenie z założenia
miało mieć charakter defensywny, natomiast przerodziło się w swojej realizacji w
działania ofensywne przeciwko Polsce, Łotwie i Estonii, pokazuje, jaki jest
kierunek myślenia" – przyznał. Wiceszef MON odniósł się także do
możliwości użycia przez Rosję broni jądrowej. „Przytoczę wypowiedź
sekretarza obrony i bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej Patruszewa z 8
października, który poinformował, że doktryna wojenna Rosji, która przed końcem
tego roku zostanie przedstawiona prezydentowi Miedwiediewowi, będzie dopuszczała
prewencyjne użycie broni jądrowej. Dalej czytamy, że w wyniku ćwiczenia
skorygowane zostały warunki użycia broni nuklearnej przy odpieraniu agresji z
użyciem konwencjonalnych środków rażenia, nie tylko w wojnie na pełną skalę, ale
także regionalnej i nawet lokalnej” – stwierdził Komorowski.
Przyznał również, że w trakcie manewrów ćwiczono stłumienie powstania wywołanego
przez mniejszość polską na Białorusi. „Mogę potwierdzić, że przyjęto
założenie, iż, cytuję: <<Napięcie pomiędzy głównymi stronami konfliktu
było spowodowane kwestiami mniejszości narodowej zamieszkującej obszar Wyżyny
Nowogrodzkiej oraz wschodnich terenów Niziny Poleskiej>>. Nie wymienia się
nazwy mniejszości, ale wiemy dokładnie, o kim jest mowa. Fakt przeprowadzania
ćwiczeń w związku z potencjalną sytuacją spowodowaną tego typu zagrożeniem jest
bardzo symptomatyczny i daje wiele do myślenia” –
powiedział.
Obecny na posiedzeniu Józef Nasiadka ze Sztabu Generalnego
polskiej armii potwierdził z kolei to, o czym w swoim najnowszym numerze pisze
„Wprost": podczas manewrów ćwiczono desant na plażę imitującą polskie
wybrzeże. „Desantowanie z morza i odparcie desantu morskiego odbywało się
na poligonie morskim Chmielowka położonym w kaliningradzkim rejonie obronnym.
Należy zwrócić uwagę, że ukształtowanie nieprzygotowanego brzegu morskiego, na
którym odbywało się ćwiczenie tej operacji, odpowiada ukształtowaniu brzegu
morskiego na polskim wybrzeżu” – powiedział.
„Wprost24" dotarł również do dotyczącej tych ćwiczeń
interpelacji Karola Karskiego. „Czy w czasie tych manewrów lub w ramach
innych ćwiczeń wojskowych, które odbywały się we wrześniu 2009 r., Siły Zbrojne
Federacji Rosyjskiej ćwiczyły użycie broni jądrowej? Jeśli tak, to w jakim
zakresie?” – pyta w niej poseł PiS.