Spośród 102 ewentualnych delegatów dojechać na niego będą mogli jednak tylko nieliczni.
- Na ostatnich obradach Rady Naczelnej pan Piskorski zakwestionował jej legalność i nie dopuścił do stworzenia kongresu, który zająłby się sprawą jego prezesury - informuje Lesław Lech, jeden z trzech odwołanych wiceprezesów SD i działacz tej partii na Dolnym Śląsku.
- Piskorski zawiódł nasze oczekiwania – stwierdza Lesław Lech – chcieliśmy być partią centrową, tymczasem działalność nowego prezesa to głównie ataki na Platformę Obywatelską, i lansowanie własnej osoby.
Piskorski ma jego zdaniem traumę dotyczącą PO, która wyrzuciła go kiedyś ze swoich szeregów. To jednak nie powinno być problemem SD - partii która aspiruje do stworzenia nowej jakości na polskiej scenie politycznej. Wątpliwości budzi też niejasna przeszłość Piskorskiego. – Kiedy go do siebie przyjmowaliśmy twierdził, że oczyszczono go ze wszystkich zarzutów, teraz okazuje się że CBA ma na ten temat inne zdanie – mówi Lech.
Lechowi trudno powiedzieć, czy Piskorski wykorzysta najbliższe zebranie do sprzedaży majątku partii, ale nie wyklucza takiej możliwości.
– Rada Naczelna podjęła uchwałę uniemożliwiająca Zarządowi Głównemu podejmowania decyzji majątkowych, ale obecny prezes nie uznaje podejmowanych przez nią uchwał, ponieważ zawieszona została znaczna część jej członków.
- Jedynym organem zdolnym zawieszać członków partii jest Zarząd Główny SD.– ripostuje Marcin Kalek, członek zarządu głównego SD. Kalek dodał jednocześnie, że żaden z członków partii nie został z niej w ostatnich miesiącach wykluczony, zaprzeczył też informacjom jakoby odbywały się próby sprzedaży majątku SD, a Pawłem Piskorskim interesowały się organy ścigania.
Redakcji Wprost24 nie udało skontaktować Pawłem Piskorskim i usłyszeć jego zdanie w tej sprawie.
"Piskorski się lansuje"
2009-11-03 20:02
Spośród 102 ewentualnych delegatów dojechać na niego
będą mogli jednak tylko nieliczni.
- Na ostatnich obradach Rady
Naczelnej pan Piskorski zakwestionował jej legalność i nie dopuścił do
stworzenia kongresu, który zająłby się sprawą jego prezesury - informuje Lesław
Lech, jeden z trzech odwołanych wiceprezesów SD i działacz tej partii na Dolnym
Śląsku.
- Piskorski zawiódł nasze oczekiwania – stwierdza
Lesław Lech – chcieliśmy być partią centrową, tymczasem działalność nowego
prezesa to głównie ataki na Platformę Obywatelską, i lansowanie własnej osoby.
Piskorski ma jego zdaniem traumę dotyczącą PO, która wyrzuciła go
kiedyś ze swoich szeregów. To jednak nie powinno być problemem SD - partii która
aspiruje do stworzenia nowej jakości na polskiej scenie politycznej.
Wątpliwości budzi też niejasna przeszłość Piskorskiego. – Kiedy go do
siebie przyjmowaliśmy twierdził, że oczyszczono go ze wszystkich zarzutów, teraz
okazuje się że CBA ma na ten temat inne zdanie – mówi Lech.
Lechowi trudno powiedzieć, czy Piskorski wykorzysta najbliższe zebranie do
sprzedaży majątku partii, ale nie wyklucza takiej możliwości.
– Rada Naczelna podjęła uchwałę uniemożliwiająca Zarządowi Głównemu
podejmowania decyzji majątkowych, ale obecny prezes nie uznaje podejmowanych
przez nią uchwał, ponieważ zawieszona została znaczna część jej członków.
- Jedynym organem zdolnym zawieszać członków partii jest Zarząd Główny
SD.– ripostuje Marcin Kalek, członek zarządu głównego SD. Kalek dodał
jednocześnie, że żaden z członków partii nie został z niej w ostatnich
miesiącach wykluczony, zaprzeczył też informacjom jakoby odbywały się próby
sprzedaży majątku SD, a Pawłem Piskorskim interesowały się organy ścigania.
Redakcji Wprost24 nie udało skontaktować Pawłem Piskorskim i usłyszeć jego
zdanie w tej sprawie.