Kwaśniewski, obecnie przewodniczący rady fundacji Amicus Europae, nie krył,
że członkostwo Polski w NATO było decyzją, "do której lewica dojrzewała", musiała
też przekonać do niej koalicjanta swojego ówczesnego koalicjanta - PSL. Były prezydent nie ma jednak wątpliwości, że w 1999 roku Polska wykonała właściwy krok wstępując do Sojuszu. Wyliczał
korzyści, jakie przyniosła akcesja: lepiej zorganizowane siły zbrojne, bezpieczne
granice, dobre stosunki z sąsiednimi państwami. Ocenił dzisiejsze bezpieczeństwo
Polski jako "bezprecedensowo dobre". - Niektórym wydaje się to oczywiste, ale o
półtorej godziny lotu z Warszawy mieliśmy wojnę bałkańską, która przywróciła pojęcie
czystek etnicznych - przypomniał.
- Wiele się mówi o kryzysie NATO, proponuję
odmienną perspektywę - jakie instytucje międzynarodowe odniosły taki sukces,
osiągnęły cele statutowe: zapewnienie bezpieczeństwa w Europie, powstrzymanie ZSRR,
zapobieżenie wojnie - powiedział Kwaśniewski. Zdaniem prezydenta po etapie skutecznego ochraniania
Europy Zachodniej przed komunizmem nadszedł okres rozszerzenia o kraje dawnego bloku
wschodniego, kiedy NATO stała się - jak to ujął - "wehikułem standardów
demokratycznych - w tym cywilnej kontroli nad armią i gwarancji praw mniejszości,
wykraczając poza sens polityczno-militarny". Według niego, gdyby nie NATO,
"konflikty węgiersko-słowacki i węgiersko-słowacko-rumuński prawdopodobnie miałyby
bardziej dramatyczny przebieg".
REKLAMA
Zdaniem byłego prezydenta największe problemy,
przed jakimi stoi Europa, będą miały naturę demograficzną. Dlatego nowa
koncepcja strategiczna powinna uwzględniać zagrożenia związane np. z trudnościami z
integracją imigrantów, choć - jak zaznaczył - NATO nie jest właściwą organizacją do
rozwiązywania tych problemów.
PAP, arb