W radiu TOK FM Siemiątkowski powiedział, że "problem nie polega na tym, czy dziennikarze współpracowali z UOP, czy nie". "Problemem jest, czy byli ewentualnie wykorzystywani" - oświadczył.
Dodał, że Anita Gargas - wydawca "Misji Specjalnej" w TVP, gdzie w czwartek wieczór wyemitowano rozmowę Adama Michnika z Aleksandrem Gudzowatym - jeszcze w "Gazecie Polskiej" "wielokrotnie korzystała z materiałów wytworzonych przez UOP".
REKLAMA
Spytany, czy "jest pewny tego, co mówi", Siemiątkowski odparł: "Jak rzadko kiedy jestem w tej sprawie pewny. Kiedy byłem szefem UOP, robiliśmy w tej sprawie pewne ustalenia i te ustalenia dokładnie sprowadziły mnie do przekonania, że istnieje ścisły związek między niektórymi publikacjami z lat 2001-2002, a materiałami, które otrzymywał pan minister Pałubicki". (Janusz Pałubicki był w tym czasie sekretarzem Kolegium ds. Służb Specjalnych).
Pałubicki zaprzeczył, jakoby był źródłem jakichkolwiek przecieków. "To bzdura" - podkreślił.
Siemiątkowski dodał, że ma nadzieję, iż powstanie komisja do spraw inwigilacji dziennikarzy. "Bardzo chętnie zeznam ze wskazaniem dokumentów i faktów, które potwierdzą słowa, które w tej chwili mówię oraz podam inne fakty" - oświadczył.
Dodał, że nie wierzy "w genialną intuicję dziennikarzy śledczych, którzy znikąd potrafią pisać i potem - jak się okazuje, że jeden z funkcjonariuszy czy też prokuratorów zostaje zdjęty, to od razu ten dziennikarz traci swoją twórczą wenę, mijają lata, a on już nic więcej nie potrafi napisać".
Poproszona przez PAP Gargas nie chciała komentować wypowiedzi Siemiątkowskiego.
TVP wyemitowała w czwartek wieczorem w "Misji specjalnej" fragmenty rozmów Gudzowatego z Michnikiem, w których biznesmen namawiał szefa "GW", by ujawnił mu, a potem prokuratorowi, skąd dziennikarze "Gazety" czerpali informacje na temat interesów biznesmena. Michnik kilka razy odmawiał podania źródła, powołując się na tajemnicę dziennikarską, którą ma obowiązek chronić. Indagowany powtarzał, że jego zdaniem chodzi o osobę lub osoby pośrednio lub bezpośrednio związane ze służbami specjalnymi.
pap, ss, ab
Siemiątkowski: przecieki podstawą artykułów
2006-10-23 15:52
W radiu TOK FM Siemiątkowski powiedział, że
"problem nie polega na tym, czy dziennikarze współpracowali z UOP, czy
nie". "Problemem jest, czy byli ewentualnie wykorzystywani" -
oświadczył.
Dodał, że Anita Gargas - wydawca "Misji
Specjalnej" w TVP, gdzie w czwartek wieczór wyemitowano rozmowę Adama
Michnika z Aleksandrem Gudzowatym - jeszcze w "Gazecie Polskiej"
"wielokrotnie korzystała z materiałów wytworzonych przez UOP".
Spytany, czy "jest pewny tego, co mówi", Siemiątkowski odparł:
"Jak rzadko kiedy jestem w tej sprawie pewny. Kiedy byłem szefem UOP,
robiliśmy w tej sprawie pewne ustalenia i te ustalenia dokładnie sprowadziły
mnie do przekonania, że istnieje ścisły związek między niektórymi publikacjami z
lat 2001-2002, a materiałami, które otrzymywał pan minister Pałubicki".
(Janusz Pałubicki był w tym czasie sekretarzem Kolegium ds. Służb
Specjalnych).
Pałubicki zaprzeczył, jakoby był źródłem jakichkolwiek
przecieków. "To bzdura" - podkreślił.
Siemiątkowski dodał,
że ma nadzieję, iż powstanie komisja do spraw inwigilacji dziennikarzy.
"Bardzo chętnie zeznam ze wskazaniem dokumentów i faktów, które potwierdzą
słowa, które w tej chwili mówię oraz podam inne fakty" - oświadczył.
Dodał, że nie wierzy "w genialną intuicję dziennikarzy śledczych,
którzy znikąd potrafią pisać i potem - jak się okazuje, że jeden z
funkcjonariuszy czy też prokuratorów zostaje zdjęty, to od razu ten dziennikarz
traci swoją twórczą wenę, mijają lata, a on już nic więcej nie potrafi
napisać".
Poproszona przez PAP Gargas nie chciała komentować
wypowiedzi Siemiątkowskiego.
TVP wyemitowała w czwartek wieczorem w
"Misji specjalnej" fragmenty rozmów Gudzowatego z Michnikiem, w
których biznesmen namawiał szefa "GW", by ujawnił mu, a potem
prokuratorowi, skąd dziennikarze "Gazety" czerpali informacje na temat
interesów biznesmena. Michnik kilka razy odmawiał podania źródła, powołując się
na tajemnicę dziennikarską, którą ma obowiązek chronić. Indagowany powtarzał, że
jego zdaniem chodzi o osobę lub osoby pośrednio lub bezpośrednio związane ze
służbami specjalnymi.
pap, ss, ab