Piotr Małachowski: To się państwu spodoba

Piotr Małachowski: To się państwu spodoba

Piotr Małachowski: To się państwu spodoba
Piotr Małachowski: To się państwu spodoba

GDYBY NIE TOMASZ MAJEWSKI – DWUKROTNY MISTRZ OLIMPIJSKI W PCHNIĘCIU KULĄ, to pewnie w ogóle nie czytałbym książek. Siedzieliśmy kiedyś na zgrupowaniu, on czytał, a ja go zaczepiłem: daj mi jakąś książkę, to zobaczę, czy i ja w nich znajdę coś fajnego. Dostałem wtedy „Lot nad kukułczym gniazdem” Kena Keseya. Połknąłem ją, a potem były kolejne. Nie czytam 10 tygodniowo jak Tomek Majewski, jedynie od trzech do ośmiu książek miesięcznie. Najczęściej fantastykę i klasykę – ale jeszcze kilka tygodni temu czytałem „Zygzaka McQueena” i „Tupcia Chrupcia”, bo to ulubione lektury mojego syna. Wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie, teraz jest na etapie pytań: Dlaczego? Po co? Jak? Itd. I tu jest kłopot, bo syn testuje moją cierpliwość. Jestem cholerykiem, ale staram się tego nie pokazywać. Czasami popełniam mnóstwo błędów, bo chcę mieć coś już, teraz, jak małe dziecko – i w tym jesteśmy bardzo podobni do siebie.

WCIĄŻ UBOLEWAM, ŻE TEATR NIE JEST WYSTARCZAJĄCO POPULARNY, uważam, że dobra komedia jest znacznie lepsza od tej w kinie. Choć kiedy jestem na zgrupowaniach, wraz z innymi pięcioma facetami, chętnie oglądamy komedie albo horrory, chociaż ja przy tym gatunku odpadam – nie lubię. Moim ulubionym filmem jest „Gladiator” – tematyka życia i śmierci, do tego znakomita muzyka.

KAŻDY MA JAKIEGOŚ ULUBIONEGO WYKONAWCĘ. Ja lubię Lady Punk i Queen. Wielu moich znajomych słucha i jeździ na koncerty zespołu Metallica, ale jak jest wesele i słychać pierwsze takty jakiegoś utworu disco polo, to lecą na parkiet i też się nieźle bawią, a na drugi dzień mają kaca moralnego: „Aaaaa, bawiłem się przy disco polo”. Nie wstydzę się, że na weselach nóżką zakręcę nawet przy disco polo.

LUBIĘ „POTĘGĘ PODŚWIADOMOŚCI” JOSEPHA MURPHY’EGO, wracam do niej często, bo pomaga mi w sporcie. Nie słucham audiobooków, ale na zgrupowania zawsze biorę ebooka i mam w nim wiele książek, zamiast taszczyć wiele tomów.

NIE PŁACZĘ NA FILMACH, ALE WZRUSZAM SIĘ, OSTATNIO CHYBA NA „NAD ŻYCIE” opowiadającym o życiu i chorobie Agaty Mróz. To nie jest tak, że jak facet ma 2 m wzrostu i 140 kg wagi to znaczy, że jest wielkim twardzielem. Każdemu zdarzają się takie chwile słabości, poza tym każdy kiedyś przeżył podobną sytuację – ma lub miał wśród znajomych i rodziny osobę zmagającą się z chorobą, takie uczucia wtedy wracają. Jest chwila refleksji i łezka w oku płynie.

Wysłuchała Magdalena Łyczko

Okładka tygodnika WPROST: 26/2017
Więcej możesz przeczytać w 26/2017 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0

Czytaj także