Wprost przeciwnie - Ekocynicy

Wprost przeciwnie - Ekocynicy

Akcje ekologiczne coraz częściej skierowane są przeciwko ludziom i ich bezpieczeństwu
Obrońcy praw zwierząt nie widzą żadnej różnicy między ludźmi i zwierzętami. Nie widzą też żadnego powodu, dla którego człowiek miałby mieć specjalne prawa". To słowa Ingrid Newkirk, przewodniczącej PETA, największej organizacji obrony praw zwierząt. Jest to organizacja skrajna, zabrania swoim wyznawcom noszenia odzieży z wełny, naszyjników z pereł, spożywania miodu, wszczepienia sobie organu zwierzęcego, np. zastawek serca świni. Rozczulają się rzecznicy praw zwierząt nad zwierzątkami, robaczkami i kwiatuszkami, wypuszczają na wolność hodowlane zwierzątka futerkowe. Ale ekolodzy to nie tylko nieszkodliwi fanatycy, to cały, ogromny ruch polityczny, to partie współrządzące w wielu krajach Europy.Choć wyrośli z ruchu ekologicznego, niemieccy Zieloni już u zarania swojej działalności postawili sobie polityczne cele: neutralizm, pacyzm, walka z kapitalizmem, a przede wszystkim z elektrowniami atomowymi, choć te są najmniej szkodliwe dla środowiska. Partia Zielonych stanowi znaczącą siłę w Parlamencie Europejskim, ale nie zajmuje się ekologią, lecz zwalczaniem inaczej myślących, ludzi o poglądach konserwatywnych, nie akceptujących lewactwa, z którego wywodzą się Zieloni. Ich czołowi politycy, jak Daniel Cohn-Bendit czy Joschka Fischer, byli aktywnymi uczestnikami rewolucji studenckiej '68.
Greenpeace jest również organizacją o dużo większych ambicjach niż ochrona przyrody. Protesty jej działaczy, z którymi mamy właśnie do czynienia w Dolinie Rospudy, skierowane są przeciwko decyzjom obecnych władz i nie chodzi tu o to, czy te decyzje są słuszne, czy nie, lecz o efekt propagandowy, piętnujący nas w oczach Europy. Ci przejęci losem polskich ptaków ekolodzy za nic na świecie nie pojechaliby do Afryki, aby walczyć o równowagę ekologiczną, o ratowanie życia setek tysięcy istnień skazanych na suszę czy rabunkową gospodarkę tamtejszych reżimów. Ludzkich i zwierzęcych.
Choć nie brak sensownych akcji na rzecz ochrony przyrody, często ryzykownych, takich jak przykuwanie się do szyn kolejowych czy abordaż statków wielorybnicznych, coraz częściej mają one charakter antyhumanitarny, skierowany przeciwko ludziom, ich bezpieczeństwu i dążeniu do lepszego, cywilizowanego życia. Są oderwane od rzeczywistości. Musi być jakaś równowaga między ochroną przyrody i ochroną ludzi. Akurat w Polsce, gdzie dobre drogi mogą uratować wiele istnień ludzkich, a przyroda ma się znakomicie, organizowanie protestu w Dolinie Rospudy ma w sobie sporo cynizmu. Dla ekologów spod znaku Greenpeace mam propozycję - niech się zajmą wybijaniem śpiewających ptaków we Francji i Włoszech, gdzie stanowią one przysmak elit. Niech się zainteresują wyniszczeniem niedźwiedzi i wilków w ojczyźnie ekologów - Niemczech.
Okładka tygodnika WPROST: 9/2007
Więcej możesz przeczytać w 9/2007 wydaniu tygodnika „Wprost”

Czytaj także

 0

Czytaj także