Agent Michnik

Agent Michnik

Jeden z najbardziej znanych PRL-owskich zbrodniarzy był tajnym współpracownikiem Informacji Wojskowej
Stefan Michnik należy do najbardziej znanych żyjących zbrodniarzy stalinowskich. W latach 1951-1953 był sędzią Wojskowego Sądu Rejonowego. Wydawał wyroki w fingowanych procesach oficerów Wojska Polskiego i wysyłał na śmierć żołnierzy polskiego podziemia. Mało kto wie, że w tym samym czasie był agentem Informacji Wojskowej.

Ochotnik
Stefan Michnik zgłosił się ochotniczo do wojska w 1949 r. W sporządzonym wówczas życiorysie pisał: „Będąc członkiem PZPR i ZMP, pracą swą w Odrodzonym Wojsku Polskim pragnę przyczynić się do zbudowania socjalizmu w Polsce. (…) Podczas mego pobytu w ZSRR, widząc, jak naród radziecki walczy o swą niepodległość, doszedłem do przekonania, że tylko taki ustrój jest zdolny do walki o życie, o lepsze jutro. Pragnę też, aby w Polsce zapanował taki ustrój".
W komunistycznym wojsku szybko doceniono polityczne zaangażowanie Michnika, zwłaszcza że pochodził z komunistycznej rodziny. Jego ojciec, Ozjasz Szechter, był przed wojną sądzony (w czasie tzw. procesu łuckiego w 1934 r.) za szpiegostwo na rzecz Sowietów. Podczas wojny walczył w Armii Czerwonej, a w latach 40. pracował w sterowanej przez komunistów Centralnej Radzie Związków Zawodowych. Matka Stefana Helena Michnik też działała przed wojną w ruchu komunistycznym. Potem wykładała w szkole Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego i pisała podręczniki do nauki historii. Sam Stefan Michnik przed zaciągnięciem się do wojska był aktywistą ZMP. Jego referencje do kariery w zbrodniczym systemie były więc znakomite.

Podchorąży
Po założeniu munduru 20-letni Stefan Michnik trafił do jeleniogórskiej szkoły prawniczej im. Teodora Duracza, przygotowującej młodych „sędziów" na potrzeby ludowego wojska. W szkole podchorąży Michnik otrzymywał bardzo dobre opinie przełożonych i funkcjonariuszy Informacji Wojskowej. W jednej z nich kpt. Henryk Kosmaty pisał: „Pod względem politycznym wykazał się szczerze oddanym wobec obecnej rzeczywistości, a zwłaszcza jeżeli chodzi o ustosunkowanie do Związku Radzieckiego. Dużo pracy w kompanii swojej podchorąży Michnik położył nad uświadomieniem kolegów nie rozumiejących dokładnie znaczenia zwycięstw Armii Radzieckiej i tu ciągle tłumaczy artykuły z gazet radzieckich na język polski, co przyczynia się w dużej mierze do podnoszenia poziomu politycznego słabszych podchorążych".
Uświadomienie polityczne przyszłego sędziego zostało docenione. Od tej pory miał on nie tylko czytać kolegom najnowsze doniesienia radzieckiej prasy, ale i… donosić na nich. 26 lutego 1950 r. ppor. Straczyński z Informacji Wojskowej złożył „raport o zawerbowanie" Michnika w charakterze rezydenta. Zaznaczył przy tym: „Wyglądem swoim, jak i zachowaniem podchorąży M[ichnik] w ogóle nie daje po sobie poznać semickiego pochodzenia, tak że fakt ten w żadnym razie nie będzie wpływał ujemnie na pracę agenturalną".

Agent
13 marca 1950 r. doszło do spotkania werbunkowego. W notatce służbowej ppor. Straczyński pisał: „W czasie trwania werbunku zauważyłem, iż [Michnik] mocno był przejęty prowadzoną rozmową i zobowiązanie pisał z dużą powagą". Wspomniany dokument zachował się do dziś: „Ja, Michnik Stefan (…) zobowiązuję się do współpracy z Organami Informacji Odrodzonego Wojska Polskiego, mając na celu wykrywanie szpiegów, sabotażystów, dywersantów i wszelkiego innego wrogiego elementu, działającego na szkodę Wojska Polskiego i ustroju Polski Ludowej (…)".
Michnikowi (który przyjął pseudonim Kazimierczak) powierzono funkcję rezydenta, czyli osoby obsługującej agentów Informacji Wojskowej w macierzystej kompanii. Początkowo przekazano mu na kontakt dwóch informatorów, potem kolejnych. W sumie było ich sześciu: Romański, Hetke, Żywiec, Czarnuch, Zych i Złotowski. Ani w czasie nauki w szkole, ani podczas późniejszej działalności agenturalnej Michnik nie ścigał żadnych szpiegów. Głównym obszarem zainteresowania jego siatki byli koledzy z wojska i sądu, domniemani i fikcyjni członkowie „tajnych organizacji". Zapewne oddanie komunistom sprawiło, że był brany pod uwagę jako kandydat na studia prawnicze w „przodującym" w tym względzie ZSRR.
Kazimierczak nie był jednak najlepszym rezydentem. Już w „duraczówce" ujawniło się jego lenistwo (podkreślane w późniejszych opiniach służbowych). Poza tym w czasie współpracy okazywał zdenerwowanie. W szkole nie pracował dla Informacji Wojskowej zbyt długo, bo tylko 11 miesięcy. W lutym 1951 r. ukończył kurs i został skierowany do służby w Wojskowym Sądzie Rejonowym w Warszawie. Poglądy poglądami, ale za agenturalną współpracę otrzymał wynagrodzenie – 1000 zł.

Zbrodniarz
Dzięki pracy w Wojskowym Sądzie Rejonowym w Warszawie Stefan Michnik przeszedł do historii. Nigdy nie ukończył studiów prawniczych, legitymując się jedynie dyplomem ukończenia ośmiomiesięcznego kursu w szkole im. Duracza, co jednak nie przeszkadzało mu w wysyłaniu ludzi na szafot. Działalność Michnika „po linii sądu" została dokładnie opisana w publikacjach historyka IPN z Wrocławia Krzysztofa Szwagrzyka. Ustalił on, że już dwa tygodnie po przybyciu do sądu Michnik podpisał pierwszy wyrok – na żołnierza Narodowego Zjednoczenia Wojskowego Stanisława Bronarskiego, który resztę życia miał spędzić w więzieniu. Potem Michnik wydał wiele wyroków w fingowanych procesach oficerów Wojska Polskiego, nazywanych sprawą TUN – od nazwisk gen. Stanisława Tatara, płk. Mariana Utnika i płk. Stanisława Nowickiego. 22 grudnia 1951 r. skazał na nadożywotnie więzienie członka Delegatury Rządu RP na powiat płocki Bolesława Jędrzejewskiego, ps. Koral. Potem wydawał wyroki śmierci na żołnierzy polskiego podziemia. Na drugi dzień po wykonaniu jednego z nich, w kwietniu 1952 r., otrzymał awans na podporucznika. 10 października 1953 r. uczestniczył w egzekucji cichociemnego rotmistrza Andrzeja Czaykowskiego, ps. Garda.
W tym samym czasie w najlepsze trwała współpraca Michnika z Informacją Wojskową. Nie był już wówczas rezydentem, lecz szeregowym konfidentem dostarczającym informacje o kolegach z sądu. Jego oficerem prowadzącym był wówczas ppor. Piaskowski. Za swoje raporty dostał kolejne wynagrodzenie – 50 zł. W czerwcu 1953 r. współpracę z Kazimierczakiem przerwano, a jego teczkę przekazano do archiwum.

Emigrant
Mimo zakończenia agenturalnej współpracy Stefan Michnik robił karierę w komunistycznym wymiarze sprawiedliwości. Październik ’56 zastał go na wysokim stanowisku w Zarządzie Sądownictwa Wojskowego. Po październiku 1956 r. został usunięty ze stanowiska. Nie spadł mu jednak włos z głowy. Co więcej, łatwo znalazł pracę jako adwokat. Nie pracował jednak zbyt długo. Ukończenie „duraczówki" nie gwarantowało wystarczającej wiedzy prawniczej, a poza tym szybko zaczął się odwrót od rozliczeń z października. W latach 1958-1968 Michnik powrócił do pracy w Ministerstwie Obrony Narodowej, tym razem jako redaktor. Wyrzucony w 1968 r., zajmował się likwidacją szkód w PZU. Bezskutecznie starał się o amerykańską wizę ze względu na swoją przeszłość. Ostatecznie wyemigrował do Szwecji. Mieszka w Uppsali, gdzie tylko czasem uprzykrza mu życie tamtejsza Polonia, organizując przed jego domem demonstracje.
Zapewne Michnik nigdy nie odpowie za swoje zbrodnie. W sprawie działalności w czasach stalinowskich ma do powiedzenia głównie to, że czuje się wykorzystany i „został oszukany". Fakt, że w tym samym czasie, kiedy wydawał wyroki śmierci, był konfidentem Informacji Wojskowej, rzuca na jego sprawę zupełnie nowe światło. Skoro donosił na innych i brał za to pieniądze, to można domniemywać, że był mniej ideowy i bardziej świadomy charakteru swoich działań, niż wynikałoby z jego publicznych enuncjacji. 
Okładka tygodnika WPROST: 30/2007
Więcej możesz przeczytać w 30/2007 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 5
  • Sprawiedliwy IP
    Powinna się odbyć druga Norymberga dla tego towarzystwa. A w niej sprawiedliwe, ale bardzo surowe wyroki. Jak ktoś chory, albo stary, to opieka szpitalna w polskich więzieniach jest i tak zbyt dobra dla nich, ale musimy być wspaniałomyślni. Możliwe złagodzenie wyroku tylko po wydaniu innych zbrodniarzy lub wyjawieniu pełnej prawdy o swoich zbrodniach (np. o miejscach pochówku bohaterów naszego narodu). Wieczna Chwała Bohaterom, wieczna hańba zdrajcom Polski.
    • berti IP
      Co się dzieje z tym łotrem? Żyje jeszcze? Dlaczego?
      • mariano IP
        najwiekszy zwyrodnialec , ale jego braciszek wspomnial ze to byly takie szczeniece wyglupy, Nalezy uczynic wszystko by sciagnac go przed oblicze polskiej Temidy

        Czytaj także