Około godz. 10:30 do gabinetu jednej z poradni w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie wtargnął mężczyzna. W tym czasie w gabinecie przebywał lekarz oraz pacjentka. 35-latek zaatakował medyka, uderzając go kilkukrotnie ostrym narzędziem, po czym wybiegł ze szpitala, gdzie został obezwładniony i ujęty przez ochronę. Mężczyzna został przekazany funkcjonariuszom – podała w mediach społecznościowych Małopolska Policja.
Policja o ataku nożem. Technicy pracują pod nadzorem prokuratora
Mniej więcej po godzinie od tego komunikatu policja poinformowała o śmierci lekarza. „Na miejscu działają policyjni technicy, którzy pracują pod nadzorem prokuratora. Zabezpieczane są ślady, monitoring, ustalani świadkowie. Trwają również czynności z zatrzymanym sprawcą zdarzenia” – podkreślono.
Wcześniej medyka pożegnała ministra zdrowia. „Nie ma słów, które wyraziłyby mój smutek i gniew po śmierci Pana Doktora z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Krakowie, śmierci po ataku nożownika. Rodzinie i Współpracownikom Pana Doktora składam wyrazy głębokiego współczucia. Agresja wobec tych, którzy pełnią misję ratowania naszego zdrowia i życia jest barbarzyństwem i zasługuje na najwyższy wymiar kary” – napisała Izabela Leszczyna.
Dyrektor szpitala w Krakowie o zmarłym lekarzu po ataku nożownika. Był wyraźnie poruszony
– Zmuszony jestem poinformować, że jeden z lekarzy Szpitala Uniwersyteckiego poległ, bo to tak trzeba nazwać, poległ w trakcie wykonywania obowiązków służbowych. Został zaatakowany przez pacjenta bez żadnego ostrzeżenia, w trakcie wizyty z inną pacjentką. Niestety, mimo zaangażowania ogromnej liczby osób, a zaangażowane było 20 osób, nie udało się doktora uratować – przekazał dziennikarzom wyraźnie poruszony dyrektor Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie.
– Łączymy się w smutku z rodziną, żoną, bratem, dziećmi, rodzicami. To jest coś niewyobrażalnego. Słyszymy o różnego rodzaju przejawach agresji względem personelu medycznego, ale myślę, że takiego ataku nikt się nie spodziewał. Nikt nie spodziewał się, że dojdzie do ataku, tutaj gdzie na co dzień ratujemy życie i zdrowie ludzkie. W miejscu, które jest dedykowane do tego, żeby ratować ludzi, a nie żeby tutaj ludzie ginęli – kontynuował na konferencji prasowej Marcin Jędrychowski.
Szpital Uniwersytecki w Krakowie. Dyrektor o śmierci lekarza po ataku nożownika
– Z tego miejsca chciałem podziękować wszystkim, którzy się zaangażowali w ratowanie Tomka, szczególnie lekarzom z Krakowskiego Szpitala Specjalistycznego im. św. Jana Pawła II i Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie, którzy pojawili się na miejscu de facto niemal w trybie rzeczywistym. Niestety obrażenia były tak rozległe, że nie udało się lekarza uratować. Niepowetowana strata – przekonywał ze łzami w oczach dyrektor Szpitala Uniwersyteckiego.
– Wszyscy znaliśmy Tomka, cudowny człowiek i ortopeda, pracował w tym szpitalu od wielu lat. Mnie po prostu brakuje słów. Zastanawiam się co jeszcze musi się wydarzyć. W moim odczuciu to przekroczyło wszystkie granice. Tomek miał zaledwie 40-kilka lat. To był kolega w naszym wieku, z którym znaliśmy się od bardzo wielu lat – podsumował Jędrychowski. Napastnik znał swoją ofiarę, był niezadowolonym pacjentem z przebiegu leczenia. Sprawą zajmował się Rzecznik Praw Pacjenta.
Czytaj też:
Atak na Dworcu Centralnym w Warszawie. Są nowe informacje o nożownikuCzytaj też:
Tragedia w Krakowie. Wszystko rozegrało się na oczach świadków
wtargnął
