Fragment Marsa czeka na kupca. Szokuje ceną, świat nauki oburzony

Fragment Marsa czeka na kupca. Szokuje ceną, świat nauki oburzony

Mars, zdjęcie ilustracyjne
Mars, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Shutterstock / ART-ur
Nowojorski dom aukcyjny Sotheby’s przygotował nie lada gratkę dla miłośników kosmosu. Na aukcję trafi bowiem największy meteoryt z Marsa, jaki dotąd znaleziono na Ziemi. Jak łatwo się domyślić, za „NWA 16788” – bo tak nazwano okaz – trzeba będzie zapłacić horrendalną sumę.

Aukcja ruszy już 16 lipca, a specjaliści szacują, że cena za fragment Czerwonej Planety może poszybować w górę. Mowa nawet o 4 milionach dolarów. To prawdziwy rarytas – takich marsjańskich meteorytów znaleziono na Ziemi tylko około 400 sztuk.

Ten konkretny meteoryt – NWA 16788 – wpadł w ręce anonimowego poszukiwacza w 2023 roku. Szczęśliwiec trafił na niego w rejonie Sahary. Potem skała była wystawiona między innymi w prywatnej galerii w Toskanii, można było ją także obejrzeć w siedzibie Włoskiej Agencji Kosmicznej. Kiedy spadł na Ziemię? Tego dokładnie nie wiadomo, ale jedno jest pewne – meteoryt pochodzi z Marsa. Oderwał się od Czerwonej Planety podczas uderzenia asteroidy i przemierzył aż 225 milionów kilometrów, by spaść w okolicach Nigru.

Jak zaznacza Cassandra Hatton, wiceprzewodnicząca Sotheby’s ds. nauki i historii naturalnej, NWA 16788 to odkrycie o niezwykłym znaczeniu. – To największy meteoryt marsjański znaleziony na Ziemi i najcenniejszy tego typu okaz wystawiony kiedykolwiek na aukcji – wyjaśnia ekspertka.

Z Marsa na Saharę

NWA 16788 waży 24,5 kilograma. Forbes podaje, że jego rozmiar jest zbliżony do komputerowego monitora. W jego składzie dominuje oliwin, a jego powierzchnia nosi ślady zeszklenia – efekt ekstremalnej temperatury i energii, z jaką wszedł w ziemską atmosferę.

Eksperci zwracają uwagę, że takie znaleziska są kluczowe dla badań nad geologią Marsa. Dlatego decyzja o przekazaniu ich w ręce prywatne wywołuje coraz większe kontrowersje, szczególnie w środowisku naukowym.

To nie pierwszy raz, gdy głosy sprzeciwu budzi sprzedaż tak cennych obiektów. Podobna sytuacja ma miejsce w przypadku skamieniałości dinozaurów, które coraz częściej trafiają do prywatnych kolekcjonerów.

twitter

Sprzeciw naukowców

Jak zauważa Steve Brusatte, paleontolog z Uniwersytetu w Edynburgu, miejsce takich eksponatów jest w muzeach, a nie na wystawach prywatnych kolekcji. Problem polega na tym, że instytucje publiczne nie są w stanie konkurować finansowo z prywatnymi nabywcami. Efektem tego jest znikanie niepowtarzalnych okazów z przestrzeni naukowej.

Dr Jingmai O’Connor z Field Museum przypomina, że za pieniądze wydawane na pojedynczy okaz – jak 44 miliony dolarów za szkielet stegozaura – można by sfinansować badania, które posunęłyby naukę o dekady do przodu.

Podobne stanowisko zajęło Society of Vertebrate Paleontology po głośnej październikowej aukcji szkieletu „Stana”. Organizacja podkreśliła, że utrata dostępu do takich okazów może poważnie zahamować rozwój badań naukowych – nawet jeśli przez jakiś czas naukowcy mogą z nich korzystać, przyszłość takiego dostępu jest zawsze niepewna. Nie tylko naukowcy biją na alarm. Głośny był również protest Skonfederowanych Plemion Wspólnoty Grand Ronde z Oregonu, które sprzeciwiły się sprzedaży fragmentu meteorytu uważanego przez nich za święty.

Czy te apele coś zmienią? Trudno powiedzieć. Ale aukcja NWA 16788 może być kolejnym dowodem na to, że nauka przegrywa z komercją.

Czytaj też:
Na tych planetach lato trwa 42 lata. Naukowcy ujawniają szczegóły
Czytaj też:
Polskie organizmy pierwsze na Marsie? Obiecujące badania naukowców

Opracowała:
Źródło: Forbes