20 listopada autor facebookowego bloga Wędkarstwo Sumowe opublikował zdjęcia wielkiej ryby, którą złowił na Odrze. W poście podał też szczegóły dot. wyprawy.
Gigantycznego suma udało mu się wyciągnąć w trakcie trzygodzinnej sesji. Chociaż dla wielu entuzjastów dyscypliny sezon już się skończył, to jednak mieszkaniec Lubina informował niedawno w mediach społecznościowych, że nie zamierza odpuścić – będzie brał udział w zmaganiach na Odrze aż do 31 grudnia 2025 roku.
A co słychać w Hiszpanii? Swój okaz, złowiony w Ebro, zaprezentował na Facebooku także Jarin Valchar z Mequinenzy. To, co przykuło szczególną uwagę użytkowników sieci, to otwór gębowy suma – a raczej jego zawartość.
Wędkarze z Polski i Hiszpanii chwalą się udanymi połowami. Gigantyczne sumy chwyciły za haczyki wędek
Wróćmy jednak do naszego rodaka. Boufał wskazał, że podczas wyprawy woda miała około siedem stopni Celsjusza. Ekspert od S. glanis bierze udział w kolejnych bitwach na wojnie z rybami samodzielnie, a to oznacza nie lada wyzwania. „Duży uciąg wody i masa płynących śmieci skutecznie utrudniają łowienie w pojedynkę” – tłumaczy w czwartkowym wpisie na blogu. „Trzeba brać wzmiankę podczas napływania i podawania zestawów na to w jaki sposób ściąga łódź z prądem rzeki” – wskazuje.
Mimo to udało mu się schwytać upragnioną zdobycz o trofealnych rozmiarach. „Ryba masakrycznie tłusta i silna. Hol moim limitowanym wędziskiem miażdży mój umysł. Uważam, że jak na nasze polskie wody i ryby nawet średniej wielkości, nic więcej nie jest wam do szczęścia potrzebne” – podkreślił.
Jaką długość miał okaz? „Listopadowy koneser robaczków o długości 210 centymetrów” – ujawnia wędkarz. Warto zaznaczyć, że nie jest to największy sum, jakiego w życiu schwytał – o czym doskonale wie całe „środowisko”, które dobrze zna wyczyny mieszkańca Dolnego Śląska i docenia jego wiedzę, umiejętności i silny charakter.
Złowił suma, zajrzał do jego paszczy. „Już uwędzona”
A na koniec ciekawostka – od wędkarza z Hiszpanii. Valchar złowił w Ebro suma, we wnętrzu którego znajdowała się połknięta przez niego ryba. „Już uwędzona” – brzmi dowcipny komentarz, który znalazł się pod opublikowanym przez niego filmem. „Te oślizgłe bestie są bardzo głodne” – komentuje zaś autor nagrania.
To, co mieszkaniec Mequinenzy znalazł w otworze gębowym okazu, to częsty widok. W końcu S. glanis to drapieżnik, który uwielbia jeść m.in. liny – Tinca tinca czy karasie – Carassius carassius. Niekiedy zdarza mu się też zapolować na płazy, raki, drobne ssaki – a nawet wodne ptaki.
facebook
Czytaj też:
Myśleli, że te ryby dawno wymarły. Sensacyjne odkrycieCzytaj też:
Wędkarski rekord wrócił do nich po czterech latach. „Gratulacje! Zasługujesz na to!”
