Wraz z początkiem lutego rozpoczyna się sezon na poszukiwanie tak zwanego „leśnego złota”, czyli zrzutów poroża łosi i jeleni. To właśnie teraz samce tych zwierząt pozbywają się starych „łopat”, „wieńców” czy „tyk”, a wiosną wyrastają nowe. Niektóre poroży mogą być naprawdę cenne.
Poroże to kostny twór wyrastający z czaszki u samców jeleniowatych. Wyjątek stanowią renifery, u których poroże mają także samice, oraz jelonki błotne, które poroża w ogóle nie posiadają. Co roku stare poroże odpada, a na jego miejscu wyrasta nowe.
Zrzucanie poroża. To naturalny rytm życia zwierząt
Pracownicy Nadleśnictwa Jabłonna w mediach społecznościowych pokazali niedawno ogromne poroże, które znaleźli w lesie. Jak tłumaczą, „zima w lesie to nie tylko bajkowe krajobrazy”, ale też czas na poszukiwanie poroży.
„To naturalny rytm życia samców jeleniowatych – luty i marzec to moment, kiedy ich stare poroże odpada, a wiosną zaczyna rosnąć nowe” – wyjaśnili leśnicy.
Dodali, że mechanizm zrzucania poroża jest związany z hormonami. „Po okresie godowym poziom testosteronu u byków spada, co osłabia połączenie poroża z czaszką – i pach! stare poroże odpada. Potem wyrasta nowy wieniec – oręż potrzebny do obrony i walki o samice” – piszą leśnicy.
Co zrobić, gdy znajdziemy poroże w lesie?
„Dla jednych to piękna ozdoba domu, dla innych – źródło dodatkowego zarobku. Ceny potrafią być naprawdę wysokie!” – czytamy w poście zamieszczonym na Facebooku nadleśnictwa. A ile można dostać za poroże, oddając je do skupu? Takie miejsca oferują od 70 do 100 złotych za kilogram, przy czym najwyższe stawki oferowane są za świeże, jasne i nieuszkodzone zrzuty. Na internetowych portalach aukcyjnych ceny sięgają nawet kilkunastu tysięcy za poroże – w zależności od jego wielkości i jakości.
Jak tłumaczy Nadleśnictwo Jabłonna, ten, kto znajdzie poroże, staje się jego właścicielem. Wyjątkiem są znaleziska, na które trafi się na terenie rezerwatu czy parku narodowego. Nie wolno ich stamtąd zabierać – jest to nielegalne.
A jeśli znajdziemy poroże pochodzące między innymi od zwierząt zagryzionych przez drapieżniki? „Taki jeleń jest własnością Skarbu Państwa i naszym obowiązkiem jest przekazać informacje chociażby do nadleśnictwa” – poinformował Aleksander Hołodniak z Nadleśnictwa Nowa Dęba.
Czytaj też:
Drewno na opał coraz droższe. Te ceny mogą zaskoczyćCzytaj też:
Szokujące znalezisko w lesie. „Głupota i skrajna ignorancja”
