Karaluchy w bloku na krakowskim osiedlu. Zaczęło się od jednego mieszkania

Karaluchy w bloku na krakowskim osiedlu. Zaczęło się od jednego mieszkania

Bloki przy ul. Kluczborskiej w Krakowie, zdjęcie ilustracyjne
Bloki przy ul. Kluczborskiej w Krakowie, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Google Maps
Mieszkańcy jednego z bloków w Krakowie narzekają na pluskwy i karakany. Ubolewają, że zgłaszali problem, ale działania okazały się nieskuteczne.

Mieszkańcy jednego z bloków w krakowskiej dzielnicy Prądnik Biały skarżą się na „skrajnie zaniedbane mieszkanie, w którym przebywają osoby nieprzestrzegające podstawowych zasad higieny i porządku”. Problem występuje od dłuższego czasu. „W lokalu odbywają się regularne libacje alkoholowe, występuje stały napływ osób trzecich, a stan sanitarny mieszkania doprowadził do masowego namnażania się karaczanów i pluskiew” – relacjonuje „Gazeta Krakowska”.

Inspekty rozprzestrzeniły się na cały budynek do innych mieszkań. Wielu lokatorów jest zmuszonych do przeprowadzania regularnych i kosztownych dezynsekcji. Cena jednego zabiegu to nawet kilkaset zł, a zabiegi chemiczne mogą być zagrożeniem dla zdrowia dzieci oraz osób starszych i przewlekle chorych. Sprawa była wielokrotnie zgłaszana do administracji budynku, sanepidu, czy Straży Miejskiej, ale działania okazały się nieskuteczne.

Kraków. Plaga insektów w jednym z bloków. Mieszkańcy są rozgoryczeni. Czują się bezsilni

– Kontrole są zapowiadane, a osoby zamieszkujące problematyczny lokal unikają ich, nie otwierając drzwi lub opuszczając mieszkanie. Podczas ostatniej wizyty sanepidu kontrola faktycznie nie została przeprowadzona, mimo że inspektorzy mieli świadomość istnienia plagi insektów. Ograniczono się jedynie do ustnego zalecenia „posprzątania” – opowiadają ludzie. Sprawą zajmował się także sąd, ale sprawę umorzono. Mieszkańcy są rozgoryczeni. Czują się bezsilni.

O sprawie już listopadzie 2025 r. był informowany sanepid. Dwa zabiegi dezynsekcyjne okazały się nieskuteczne. Jedna z kontroli miała odbyć się 30 grudnia, ale lokal nie został udostępniony policji. Z kolei stan higieniczno-sanitarny części wspólnych nieruchomości nie budził wtedy zastrzeżeń. Następną dezynsekcję wykonano w połowie stycznia 2026 r. Kontrolę sanitarną udało się przeprowadzić dopiero 28 stycznia.

Usłyszał ultimatum, zostało mu kilka dni. Mieszkańcy w końcu odczują ulgę?

Posiadacz lokalu został zobowiązany do „doprowadzenie go do właściwego stanu higieniczno-sanitarnego poprzez wykonanie zabiegów dezynsekcji oraz przedstawienie sanepidowi potwierdzającej to dokumentacji”, do wyczyszczenia powierzchni i wyposażenia lokalu oraz usunięcia zalegających w lokalu odpadów do 28 lutego. Po upływie tego terminu nastąpi kolejna kontrola, a oprócz jego jeszcze jedna dezynsekcja na zlecenie zarządcy obiektu.

Czytaj też:
Kraków walczy z „latającymi szczurami”. Pomóc ma kukurydza z antykoncepcją
Czytaj też:
Szczury opanowały zabytkową kamienicę. Wszystko przez patoinfluencerkę

Źródło: Gazeta Krakowska