Nowe informacje w sprawie przedstawiła dziennikarzom rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Toruniu. Do tragedii doszło w styczniu ubiegłego roku.
Postępowanie dotyczący śmierci małego dziecka zostało zakończone – śledczy podejrzewają, że rejestratorka medyczna w szpitalu w Brodnicy (miejscowość na Kujawach i Pomorzu) „nie dopełniła obowiązków służbowych” – podaje stacja TVN24.
Prok. Izabela Oliver wskazała, że na kobiecie „ciążył obowiązek opieki nad osobą narażoną na niebezpieczeństwo”. – M.in. poprzez właściwą rejestrację wizyt pacjentów naraziła małoletnią pokrzywdzoną na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia – ujawniła ustalenia śledczych przedstawicielka prokuratury.
Rejestratorce szpitala grozi nawet 5 lat pozbawienia wolności
Warto znać szczegóły sprawy. Rodzice poinformowali oskarżoną, w jakim stanie znajduje się niemowlę. Mimo to poleciła ona, by skontaktowali się oni z nocną i świąteczną opieką zdrowotną. Powinna zaś sprawić – zdaniem organów ścigania – by dziecko znalazło się pilnie na szpitalnym oddziale ratunkowym. – To opóźniło wdrożenie odpowiedniego postępowania diagnostycznego i leczniczego, a także zmniejszyło szansę na uratowanie życia małoletniej pokrzywdzonej – powiedziała prok. Oliver.
Jak podaje TVN24, rejestratorka usłyszała zarzuty – śledczy podejrzewają ją o bezpośredniego narażenie dziewczynki na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu (za co grozi do pięciu lat więzienia). Kobieta nie przyznaje się do winy. Złożyła ws. wyjaśnienia. Te jednak – jak ujawniła przedstawicielka toruńskiej PO, mają „nie korespondować z ustaleniami dokonanymi w toku postępowania przygotowawczego”. – Śledztwo zostało zamknięte. Do Sądu Rejonowego w Brodnicy skierowano akt oskarżenia – poinformowała.
Czytaj też:
Makabryczna historia z Nowej Huty. Syn mieszkał z ciałem matkiCzytaj też:
Bomba w paczce do byłej partnerki. Sąd wydał wyrok we wstrząsającej sprawie
