Dzieje się wokół odejścia byłego dziennikarza Telewizji Polskiej.
To Jałocha przygotował materiał o Sutryku – wcześniej otrzymał wgląd do aktu oskarżenia przeciwko prezydentowi Wrocławia, który jest jedną z osób podejrzanych w śledztwie dotyczącym nieprawidłowości w Collegium Humanum (niepubliczna uczelnia, przemianowana po aferze na Uczelnię Biznesu i Nauk Stosowanych „Varsovia”).
Reporter TVP3 przygotował materiał o Sutryku, ale ten nie ujrzał światła dziennego.
TVP3 o reportażu Jałochy: Nie został zablokowany
Biuro prasowe stacji podkreśliło, że nie zablokowało emisji. „Autor został jedynie poproszony o poprawienie materiału tak, aby nie wprowadzał widza w błąd poprzez stawianie znaku równości między zarzutami z aktu oskarżenia a wyrokiem sądowym”.
Dziennikarz miał ponoć próbować „wymóc emisję materiału w pierwotnej wersji”. „W związku z tym, że nie udało mu się tego przeforsować, postanowił wypowiedzieć umowę o współpracy z TVP 3 Wrocław” – brzmi stanowisko telewizji (cytat za „Press”).
Byli koledzy z redakcji ze wsparciem dla Roberta Jałochy. Jego materiał miał być jednym z „najrzetelniej przygotowanych w historii redakcji”
Sytuacja ta nie spodobała się części pracownikom Telewizji Polskiej, którzy podpisali się pod listem (otrzymała go m.in. kierowniczka wydziału audycji informacyjnych – Elżbieta Sobala), który zawierał pytania. Wśród nich m.in. pytanie o powód niewyemitowania materiału, który przygotowany został przez Jałochę. Ich zdaniem był on „chyba najrzetelniej przygotowanym w historii redakcji”. Biuro prasowe TVP3 zapewniło, że dziennikarze „mogą robić materiały krytyczne wobec władzy”.
Jak przypomniało źródło, dyrektorką wrocławskiego oddziału publicznej telewizji jest Ewa Wolniewicz.
Jeśli chodzi o red. Jałochę – nie zgodził się on na rozmowę z „Presserwisem”.
Czytaj też:
TVP przekroczyła granice. Sąd nie miał wątpliwościCzytaj też:
TVP i Polskie Radio pod lupą prokuratury. KRRiT żąda wyjaśnień
