17 kwietnia zakończy się czterodniowa wizyta księcia Harrego i księżnej Meghan w Australii. W sieci pojawiło się sporo pytań dotyczących tej podróży, w szczególności o jej koszty.
Co było w programie wizyty?
Jak ustaliły media, para wzięła udział m.in. w spotkaniu z pacjentami szpitala dziecięcego w Melbourne, uczestniczyli w regatach żeglarskich, a także pojawili się w siedzibie organizacji Batyr, która zajmuje się zdrowiem psychicznym. Książę Harry uczestniczył również w szczycie InterEdge Summit, natomiast księżna w roli jurorki w programie "MasterChef Australia". Meghan wzięła również udział w “niezwykłym weekendzie dla dziewczyn” organizowanym w Sydney m.in. przez podcasterkę Gemmę O'Neill.
Fala komentarzy i pytań
W związku z tym, że para zrezygnowała w 2020 roku z królewskich obowiązków pojawiały się pytania, jaki był charakter tej wizyty, ile kosztowała podatników oraz ile ewentualnie zarobili podczas komercyjnych wydarzeń. Liam Maguire rzecznik pary miał z kolei przekazać, że wizyta miała charakter “prywatny, biznesowy i filantropijny"
Według ustaleń medialnych książę miał nie otrzymać wynagrodzenia za udział w InterEdge Summit, a księżna za występ w programie telewizyjnym. Według doniesień, do których dotarło Sky News, „zespół Harry'ego i Meghan stanowczo obstawał przy tym, że wszystkie koszty ochrony pokrywane są prywatnie. Zaprzeczyli i odrzucili internetową petycję, która twierdziła, że australijscy podatnicy nie powinni za nic płacić – nazwali to absurdem”.
– Kim oni właściwie są? Nie są członkami rodziny królewskiej, ale zachowują się jak członkowie rodziny królewskiej – pytała komentatorka i autorka Bonnie Greer w rozmowie z CNN. Z kolei według Holly Wainwright redaktorki naczelnej serwisu informacyjnego Mamamia nie wrócili do Australii jako część rodziny królewskiej, ale jako „jakiś nowy, niezniszczalny hybryd”.
Natomiast Cindy McCreery, profesor historii i ekspertka ds. monarchii na Uniwersytecie w Sydney zwróciła uwagę w rozmowie z Australian Associated Press, że prawdopodobnie wybrano Australię, aby „przyczyniła się do wzmocnienia ich marki”.
– Musimy mieć świadomość, że ich możliwości są nieco ograniczone, nie mogliby odbyć tej podróży w Wielkiej Brytanii. To absolutnie nie byłoby wspierane. Australia jest eksperymentem i ciekawe będzie, czy zaowocuje to w przyszłości wizytami w innych krajach, w których będzie można połączyć działalność charytatywną z komercyjną – dodała.
Czytaj też:
Nie tylko Czesi. Dla polskiej atrakcji turyści przyjeżdżają z Brazylii i TuvaluCzytaj też:
To najpiękniejsze miejsca na świecie. Nie tylko plaże i urocze miasteczka
