Strusia polityka PiS-u. „Odwlekamy temat Ziobry i Romanowskiego”

Strusia polityka PiS-u. „Odwlekamy temat Ziobry i Romanowskiego”

Dodano: 
Patryk Jaki i Zbigniew Ziobro
Patryk Jaki i Zbigniew Ziobro Źródło: Newspix.pl / Damian Burzykowski
Jedni im kibicują, a inni liczą, że dosięgnie ich karząca ręka sprawiedliwości. Losy Zbigniewa Ziobry i Marcina Romanowskiego, którzy przenieśli swoje życie do Budapesztu, uciekając przed zatrzymaniem, miesiącami rozpalały wyobraźnię opinii publicznej. A po przegranej na Węgrzech Viktora Orbana, który jako premier chronił obu polityków przed ewentualnym aresztem w Polsce, ponownie znaleźli się w centrum uwagi.

Portal 300polityka.pl zamieścił dzień po wyborach na Węgrzech zdjęcie Zbigniewa Ziobry, byłego ministra sprawiedliwości i Marcina Romanowskiego, jego zastępcy w tym resorcie, z wieczoru wyborczego. Widać było, że obaj z napięciem czekali na werdykt Węgrów, a wyraz ich twarzy nie pozostawiał złudzeń – wyglądali, jakby modlili się o cud. Ten jednak nie nastąpił. ViKtor Orban, ich polityczny protektor, przegrał wybory, co dla Ziobry i Romanowskiego oznacza, że dalszy ich pobyt w Budapeszcie, gdzie schronili się, żeby nie trafić do polskiego aresztu, staje pod znakiem zapytania.

Bez planu B

Według doniesień mediów Ziobro przed wyborami zabiegał o to, żeby Przemysław Czarnek, kandydat PiS-u na premiera, i prezes tej partii Jarosław Kaczyński przyjechali na Węgry, by wesprzeć Orbana. – Ziobro prosił, żeby w węgierską kampanię włączyło się jak najwięcej polityków PiS-u, choć te dwa wymienione w mediach nazwiska nie padły – precyzuje nasz informator z prawicy.

Jednak chętnych do wycieczek nad Balaton nie było zbyt wielu. I zresztą najpewniej nie odniosłyby one pożądanego skutku, bo fala, która zmiotła Orbana, była już zbyt rozpędzona, żeby odwrócić jej kierunek.

Fakt, że Ziobro zabiegał o wsparcie dla Orbana, sugerowałby, że nie bardzo ma pomysł na to, co dalej ze sobą zrobić. – Nie wiem jaki Ziobro i Romanowski mają plan B, wszyscy są tego ciekawi, ale Ziobro się nie chwali a koledzy z Suwerennej Polski, którzy pewnie mają więcej informacji niż inni, są dyskretni – mówi nasz rozmówca z partii Jarosława Kaczyńskiego.

Wszyscy zatem spekulują, że Ziobro z Romanowskim mogą wyjechać do Stanów Zjednoczonych albo do Serbii, bo tam mają blisko, choć ten drugi scenariusz jest tak ekstremalny, że mało kto w niego wierzy.

Problem dla obu uciekinierów polega na tym, iż lider zwycięskiego ugrupowania TISZA Peter Magyar ogłosił w kampanii, że gdy tylko obejmie władzę, to natychmiast odeśle obu polskich polityków do kraju. Magyar nie kryje swojej sympatii dla Donalda Tuska, zatem zapewne chętnie wyświadczy mu tę przysługę i cofnie status uchodźców politycznych obu działaczy PiS-u.

Szkielety w szafie

Dla partii Jarosława Kaczyńskiego dwaj panowie z Suwerennej Polski stanowią poważny kłopot. Są jak szkielety, które wypadają z szafy w najmniej dogodnych momentach. Ich ucieczka na Węgry przed wymiarem sprawiedliwości, a potem uzyskanie azylu politycznego, odebranie im paszportów przez szefa MSWiA, perypetie związane z wydaniem Europejskiego Nakazu Aresztowania, pozbawienie dochodów przez marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego, a teraz spekulacje o dalszej ucieczce, stale rozgrzewają opinię publiczną i zmuszają PiS do nieustannego tłumaczenia się z ich zachowań.

Gdy tylko Prawo i Sprawiedliwość łapie wiatr w żagle, np. po wygranych przez Karola Nawrockiego wyborach prezydenckich, rządzący natychmiast wykonują ruch, który przypomina Polakom o ucieczce Ziobry i Romanowskiego przed aresztowaniem.

Gdyby ich nie było, koalicja rządząca musiałaby ich sobie wymyślić, bo perypetie obu polityków dawnej Suwerennej Polski idealnie nadają się do przykrywania bieżących problemów władzy.
Źródło: Wprost