Mimo dotkliwych kar - od 500 tys. do 1 mln zł - grożących za naruszenie ciszy wyborczej, mnożą się przypadki jej łamania.
W trzech ogólnopolskich dziennikach zakupionych w sobotę rano w kiosku "Ruchu" w Wieliczce znajdowały się ulotki nawołujące do głosowania na trzech kandydatów jednego z ugrupowań politycznych z tego okręgu do Sejmu i Senatu RP.
Kandydat, którego ulotka znalazła się w gazetach, twierdził, że jest tym zaskoczony. "Bez mojej wiedzy (?) ktoś włożył do gazet te ulotki. Nie wiem, w jaki sposób mogło się to stać, bo nigdy podczas kampanii nie zlecałem ich kolportażu w taki sposób. Mam wrażenie, że nie wszystkim znana jest ordynacja wyborcza i przepisy o zachowaniu ciszy" - powiedział.
Dwaj pozostali kandydaci do Senatu, których nazwiska również figurowały na ulotkach, byli nieuchwytni.
Grzegorz Krężołek, przewodniczący Okręgowej Komisji Wyborczej w Tarnowie powiedział, że do tej pory nie otrzymał żadnego formalnego zgłoszenia w tej sprawie.
Przed godziną 10.00 w sobotę na kanale informacyjno-reklamowym białostockiej telewizji kablowej Vectra ukazywały się reklamówki kandydatów z kilku komitetów wyborczych. TVK Vectra tłumaczyła to tym, że dzierżawi kanał reklamowy jednej z agencji reklamowych i nie miała wpływu na jego treść. Jednak po ujawnieniu złamania ciszy wyborczej, reklamówki, będące "niemymi" plakatami kandydatów - w tle emitowano bowiem program radiowy - zniknęły.
Zdaniem Marka Rybnika, sekretarza Okręgowej Komisji Wyborczej w Białymstoku, to "ewidentny i niewątpliwy" przykład złamania ciszy przedwyborczej.
Kolejny incydent zanotowano w Bydgoszczy. Tam w bloku na osiedlu Bielawy znaleziono ulotki jednego z komitetów wyborczych. Nie zawierały one nazwisk kandydatów, reklamowały jedynie to ugrupowanie. Sprawą naruszenia przepisów zajęła się policja powiadomiona przez lokatorów.
Również na Dolnym Śląsku doszło do trzech przypadków złamania ciszy wyborczej. W Jeleniej Górze zatrzymano mężczyznę, który rozrzucał plakaty z podobizną jednego z kandydatów. Na terenie Wałbrzycha trzech młodych mężczyzn rozlepiało plakaty wyborcze nawołujące do głosowania na przedstawionego na nich kandydata. Zaś w jednej z miejscowości w powiecie kłodzkim sam sołtys rozwieszał informacje szkalujące kandydata do Sejmu.
Także w niedzielę usiłowano jeszcze wpłynąć na wynik wyborów. Takie przypadki miały miejsce w Białej Podlaskiej i w Chełmie w Lubelskiem.
W Białej Podlaskiej zauważono rano czarno-białe plakaty formatu A-3 o wymowie antywyborczej, a także krytykujące liderów kilku partii politycznych.
Z kolei w Chełmie na dwu ulicach rozrzucono kilkadziesiąt ulotek nawołujących do nie głosowania na kandydatów jednego z komitetów wyborczych.
W czasie obowiązującej od północy w piątek do godz. 20. w niedzielę ciszy wyborczej, zakazane jest podawanie wyników przedwyborczych sondaży oraz wyborów. Niedozwolone są też wszelkie formy agitacji wyborczej: zgromadzenia, pochody i manifestacje, wygłaszanie przemówień, rozdawanie ulotek. Dotyczy to również lokali wyborczych oraz budynków, w których się one znajdują.
em, pap
Kandydat, którego ulotka znalazła się w gazetach, twierdził, że jest tym zaskoczony. "Bez mojej wiedzy (?) ktoś włożył do gazet te ulotki. Nie wiem, w jaki sposób mogło się to stać, bo nigdy podczas kampanii nie zlecałem ich kolportażu w taki sposób. Mam wrażenie, że nie wszystkim znana jest ordynacja wyborcza i przepisy o zachowaniu ciszy" - powiedział.
Dwaj pozostali kandydaci do Senatu, których nazwiska również figurowały na ulotkach, byli nieuchwytni.
Grzegorz Krężołek, przewodniczący Okręgowej Komisji Wyborczej w Tarnowie powiedział, że do tej pory nie otrzymał żadnego formalnego zgłoszenia w tej sprawie.
Przed godziną 10.00 w sobotę na kanale informacyjno-reklamowym białostockiej telewizji kablowej Vectra ukazywały się reklamówki kandydatów z kilku komitetów wyborczych. TVK Vectra tłumaczyła to tym, że dzierżawi kanał reklamowy jednej z agencji reklamowych i nie miała wpływu na jego treść. Jednak po ujawnieniu złamania ciszy wyborczej, reklamówki, będące "niemymi" plakatami kandydatów - w tle emitowano bowiem program radiowy - zniknęły.
Zdaniem Marka Rybnika, sekretarza Okręgowej Komisji Wyborczej w Białymstoku, to "ewidentny i niewątpliwy" przykład złamania ciszy przedwyborczej.
Kolejny incydent zanotowano w Bydgoszczy. Tam w bloku na osiedlu Bielawy znaleziono ulotki jednego z komitetów wyborczych. Nie zawierały one nazwisk kandydatów, reklamowały jedynie to ugrupowanie. Sprawą naruszenia przepisów zajęła się policja powiadomiona przez lokatorów.
Również na Dolnym Śląsku doszło do trzech przypadków złamania ciszy wyborczej. W Jeleniej Górze zatrzymano mężczyznę, który rozrzucał plakaty z podobizną jednego z kandydatów. Na terenie Wałbrzycha trzech młodych mężczyzn rozlepiało plakaty wyborcze nawołujące do głosowania na przedstawionego na nich kandydata. Zaś w jednej z miejscowości w powiecie kłodzkim sam sołtys rozwieszał informacje szkalujące kandydata do Sejmu.
Także w niedzielę usiłowano jeszcze wpłynąć na wynik wyborów. Takie przypadki miały miejsce w Białej Podlaskiej i w Chełmie w Lubelskiem.
W Białej Podlaskiej zauważono rano czarno-białe plakaty formatu A-3 o wymowie antywyborczej, a także krytykujące liderów kilku partii politycznych.
Z kolei w Chełmie na dwu ulicach rozrzucono kilkadziesiąt ulotek nawołujących do nie głosowania na kandydatów jednego z komitetów wyborczych.
W czasie obowiązującej od północy w piątek do godz. 20. w niedzielę ciszy wyborczej, zakazane jest podawanie wyników przedwyborczych sondaży oraz wyborów. Niedozwolone są też wszelkie formy agitacji wyborczej: zgromadzenia, pochody i manifestacje, wygłaszanie przemówień, rozdawanie ulotek. Dotyczy to również lokali wyborczych oraz budynków, w których się one znajdują.
em, pap