Wróg publiczny

Wróg publiczny

Czy anarchista, pacyfista i zwolennik prawa do aborcji może być ikoną konserwatywnych liberałów? Owszem, może. Pod warunkiem że nazywał się Murray Rothbard i był jednym z najwybitniejszych wolnorynkowych ekonomistów XX wieku. Z końcem maja nakładem Instytutu Ludwiga von Misesa ukaże się polskie wydanie książki Rothbarda „Wielki Kryzys w Ameryce”.
Szczegółowa odpowiedź na pytanie o to, co odróżnia Rothbarda od innych ekonomistów, trwałaby dłużej niż przemówienie Fidela Castro. Krócej tę  różnicę zobrazuje choćby jego ocena przyczyn wielkiego kryzysu 1929 roku. O ile Milton Friedman sądził, że wywołały go zaniedbania amerykańskiego systemu Rezerwy Federalnej (Fed), który nie dodrukował w porę wystarczającej ilości pieniędzy, a keynesiści winili zań „zwierzęce instynkty" inwestorów i zbytnią wolność rynków, o tyle Rothbard twierdził, że za krach odpowiedzialna była ekspansja kredytowa, czyli pieniądze, które banki tworzyły z niczego i rozdawały przedsiębiorcom. Według niego te łatwe pożyczki zainwestowano w biznesy, które okazały się niewypałami, i dlatego wybuchło gospodarcze pandemonium. – Ta  analiza jest aktualna nawet obecnie. Inspirowane Keynesem i Friedmanem metody, którymi rząd USA zwalcza kryzys, tylko pogarszają sytuację –  uważa dr Mateusz Machaj, główny ekonomista Instytutu Ludwiga von Misesa.

Chociaż wiele teorii Rothbarda było słusznych, zmarły w 1995 r. intelektualista nigdy się nie przedarł do ekonomicznego mainstreamu. Nie  chciał być politycznie poprawny. „Czy amerykańska flaga, hymn albo rząd są świętościami? Czy chcemy stworzyć religię, w której państwo będzie Bogiem?" – pytał w jednym z felietonów, gdy w USA wybuchła debata dotycząca zakazu palenia flagi. Rothbard sprzeciwiał się nie tylko kultowi państwowych symboli, lecz również samemu państwu. Jako anarchista (czy też anarchokapitalista) uważał, że tylko brak państwa może zapewnić właściwe funkcjonowanie rynku. Podatki uznawał za jawną grabież, a obowiązek składania zeznań podatkowych za niezgodny z piątą poprawką do konstytucji zakazującą zmuszania obywateli do świadczenia przeciwko samym sobie. Przy tym nie  przebierał w słowach, co spowodowało, że zamknął się w intelektualnym rezerwacie. Nawet przedstawiciele jego własnego nurtu ekonomii uważali, że posługuje się „werbalnym terrorem”. Nigdy nie pracował na żadnej prestiżowej uczelni.

W 1910 r. rodzice Rothbarda, Dawid i Rae, wyemigrowali za  chlebem do Stanów Zjednoczonych z jednej z podwarszawskich miejscowości (nawet oficjalna biografia nie podaje jednak jej nazwy). Wylądowali na  nowojorskim Bronksie i to tam w 1926 r. urodził się Murray. Jego ojciec, z zawodu chemik, dał mu na drugie imię Newton, mając nadzieję, że tak jak słynny fizyk Murray będzie się w życiu kierować racjonalnymi zasadami. Sam Dawid odrzucił swoją religię, judaizm, bo – jak tłumaczył – nie mógł zaakceptować tego, że Bóg inspirował krwawe wojny Izraelitów. Murray poszedł w ślady ojca i całe życie był agnostykiem. Cenił jednak chrześcijaństwo za twardy kodeks moralny oraz nauczanie św. Tomasza i  hiszpańskich scholastyków, którzy rozwijali teorię ekonomii. Jednocześnie jednak uznawał aborcję za podstawowe prawo kobiety. Polityka była zresztą jego żywiołem. Był aktywistą i ideologiem. –  Zakładał czasopisma, prowadził prelekcje, angażował się w kampanie prezydenckie, np. Patricka Buchanana, albo otwarcie zwalczał polityków, jak choćby Richarda Nixona – wylicza dr Machaj z Instytutu Misesa.

Po piętnastu latach od śmierci Rothbarda jego poglądy zaczynają odżywać, choć w mniej radykalnej wersji (bez domieszki anarchizmu). Nie dzięki naukowcom, lecz za sprawą polityków. Republikański senator Ron Paul (publicznie przyznaje, że inspiruje go nauka Rothbarda) napsuł wiele krwi Benowi Bernanke, próbując zmusić go do dopuszczenia audytu finansowego Rezerwy Federalnej. Paul rzucił nawet propozycję likwidacji banku centralnego oraz sprywatyzowania pieniądza (każdy mógłby drukować własne pieniądze, pod warunkiem że miałyby pokrycie w złocie). Czy tak dalece posunięta liberalizacja rynku ma szanse się ziścić? Rothbard był przekonany, że tak. „Libertarianizm ostatecznie zwycięży. Tylko wolność może zapewnić człowiekowi dostatek, spełnienie i szczęście. Libertarianizm zwycięży, ponieważ jest prawdziwy" – napisał w swoim manifeście. 

Okładka tygodnika WPROST: 18/2010
Więcej możesz przeczytać w 18/2010 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 1
  • klip IP
    Rothbard we Wprosr... Szok :)

    Czytaj także