Ośmiu polityków rzuci wyzwanie Łukaszence

Ośmiu polityków rzuci wyzwanie Łukaszence

Zamiar startu w wyborach na prezydenta Białorusi ogłosiło dotąd ośmiu liderów partii politycznych i ruchów społecznych w tym kraju - podała TV Biełsat. Dzień wcześniej ogłoszono, że wybory odbędą się w niedzielę 19 grudnia.

Chęć kandydowania w wyborach zadeklarowali tacy politycy opozycji, jak lider kampanii obywatelskiej "Mów prawdę!" Uładzimir Niakliajeu, szef kampanii obywatelskiej "Europejska Białoruś" Andrej Sannikau, wiceszef partii Białoruski Front Narodowy Ryhor Kastusiou, współprzewodniczący niezarejestrowanej partii Białoruska Chrześcijańska Demokracja Wital Rymaszeusk i wiceszef Zjednoczonej Partii Obywatelskiej Jarasłau Ramanczuk. O urząd prezydenta zamierza się też ubiegać po raz kolejny szef Partii Liberalno-Demokratycznej Siarhiej Hajdukiewicz, uważany za przywódcę koncesjonowanej opozycji na Białorusi.

Obecny prezydent Alaksandr Łukaszenka dotychczas nie zdeklarował się w sprawie wyborów, jednak obserwatorzy w Mińsku uważają, że złoży on odpowiednie oświadczenie w piątkowym wystąpieniu na zjeździe prorządowych związków zawodowych. Szef tych związków Leanid Kozik niespodziewanie oświadczył dziennikarzom, że jego organizacja poprze Łukaszenkę w nadchodzących wyborach.

Z polityków uważanych na Białorusi za liczących się kandydatów deklaracji o starcie nie złożył najbardziej prozachodni - Alaksandr Milinkiewicz, reprezentujący ruch społeczny "O Wolność". Jego zastępca Juraś Hubarewicz oświadczył, że Milinkiewicz ogłosi decyzję o sposobie udziału w wyborach w ciągu dwóch najbliższych dni.

Kandydaci mają 10 dni na rejestrację w Centralnej Komisji Wyborczej swoich grup inicjatywnych. Każda z tych grup powinna następnie zgromadzić co najmniej 100 tysięcy podpisów poparcia dla swego kandydata, by został on oficjalnie zarejestrowany jako uczestnik wyborów. Każdy z zarejestrowanych kandydatów będzie dysponował funduszem wyborczym w wysokości maksymalnie 105 milionów rubli białoruskich - co stanowi równowartość ok. 110 tysięcy złotych.

Od 1994 roku Białorusią nieprzerwanie kieruje oskarżany o nagminne łamanie praw człowieka Alaksandr Łukaszenka, który za pomocą kolejnych referendów zapewnił sobie możliwość nieograniczonej liczby reelekcji. Po raz pierwszy jednak wszedł przed wyborami w poważny, długotrwały konflikt z władzami na Kremlu, których poparcie dla wyniku wyborczego na Białorusi stoi obecnie pod znakiem zapytania.

PAP, arb

Czytaj także

 0

Czytaj także