Według świadków, na których powołuje się agencja Reutera libijskie siły bezpieczeństwa nie kontrolują już Zawii, miasta położonego około 50 km na zachód od stolicy kraju Trypolisu. Wcześniej w Zawii doszło do ciężkich walk z przeciwnikami reżimu Muammara Kadafiego. - Wokół Zawii są posterunki kontrolne policji i armii, ale w mieście ich nie ma. Widziałem tylko kilku nieuzbrojonych cywili - relacjonuje świadek, który przejeżdżał przez miasto.
Do rebeliantów dołączył również prokurator generalny Libii Abdul-Rahman al-Abbar. Al-Abbar oświadczył że ustąpił ze stanowiska i przyłączył się do opozycji domagającej się odejścia Muammara Kadafiego. "To, co się dzieje w Libii, jest sprzeczne z moim rozumieniem zasad prawa i sprawiedliwości, dlatego ogłaszam rezygnację ze stanowiska prokuratora generalnego Libii i przyłączenie się do woli narodu libijskiego, którą reprezentuje młodzieżowa rewolucja" - podkreślił al-Abbar w oświadczeniu. "Doszło do rozlewu krwi, jakiego naród libijski nie doświadczył nigdy w swojej historii" - napisał prokurator. Zaznaczył, że działa zgodnie z zasadami, których przysiągł przestrzegać, gdy obejmował urząd: "Zawsze stać po stronie prawa i sprawiedliwości oraz wykazywać pełną lojalność wobec ojczyzny i narodu".
Kilka godzin później ambasadorowie Libii we Francji i przy UNESCO ogłosiłi, że podają się do dymisji na znak protestu przeciwko "aktom represji w Libii" i "przyłączają" się do rewolucji przeciwko Muammarowi Kadafiemu. Swą deklarację odczytali przed ambasadą Libii w Paryżu. - Potępiamy akty represji w Libii. Deklarujemy naszą jedność z narodem, nasze wsparcie dla rewolucji ludowej, przyłączamy się do niej i składamy dymisję z naszych stanowisk - powiedzieli Salah Zaren i Abdul Salam el Galali przy aplauzie zgromadzonych przed ambasadą Libijczyków.
W Libii od ponad tygodnia trwa rewolta przeciw reżimowi Kadafiego. Władze straciły kontrolę nad wschodnią częścią kraju, gdzie leży m.in. Bengazi.
PAP, arb
